Polska
OTO DOWÓD NA ISTNIENIE ZJAWISKA UFO!!!
Wiele osób zachodziło w głowę, jak to możliwe, że dwa samochody nie miały prądu, a ten jeden policjant chodził wokół stojących aut i sobie robił zdjęcia aparatem cyfrowym…
… wcale się im nie dziwię! Też początkowo tego nie rozumiałem. Dopiero kiedy dowiedziałem się o tych wcześniejszych incydentach z UFO w tym samym miejscu zrozumiałem, że nad oboma samochodami znajdował się potężny obiekt UFO w kształcie spodka, który był ukryty za polem maskującym. To ten obiekt widział nieżyjący już dziś kierowca samochodu, który w tym samym miejscu dwa tygodnie wcześniej przeżył to samo – samochód stanął jak wryty i nie miał prądu w układzie elektrycznym. On jednak nie widział żadnego obiektu w kształcie „dwóch misek”, ale potężny latający dysk! Dotarcie do tego świadka też zajęło nam wieki… Kiedy wreszcie ustaliliśmy dane personalne tego człowieka okazało się, że zmarł kilka tygodni wcześniej. Wszystko to kiedyś ludzie przeczytają w książce o Zdanach i dosłownie złapią się za głowę ze zdziwienia, jakie rzeczy tam się działy. Nie wiem, czy gdzieś na świecie jest historia choćby minimalnie podobna do tej, która wydarzyła się w Zdanach.
Czyli te samochody unieruchomił niewidzialny obiekt, który w czasie całego incydentu był nad oboma autami?
Absolutnie tak. Ten obiekt działał punktowo na oba auta. Zresztą znamienne jest to, co mówili obaj panowie: kiedy ten obiekt ze zdjęć odleciał, nagle dosłownie chwilę potem zapaliły się kontrolki na tablicy rozdzielczej, że pojawił się prąd w samochodzie, jak to się zwykło mówić… To samo zauważył kierowca tego busa na wschodnich numerach, bo od razu uruchomił silnik. Obaj panowie bez najmniejszych przeszkód odjechali z miejsca zdarzenia praktycznie jednocześnie. Prawie ze sobą nie rozmawiali poza wymianą kilku krótkich uwag. O wymianie numerów telefonów rzecz jasna nie było mowy.
Czy nasi policjanci pojechali po całym incydencie z UFO do tej agencji towarzyskiej?
Pasażerowi samochodu po dwudziestominutowym spacerze na mrozie wyraźnie odeszła na to ochota. Pan Maciej wpadł na pomysł, żeby o dziwnym wydarzeniu poinformować kolegę z dawnych lat, który pracuje jako dziennikarz. Kiedyś był policjantem, a teraz specjalizuje się w sprawach policyjnych i pisze dla gazet.
Czyli Andrzejem Woźniakiem?
Dokładnie tak.
Kiedy on dostał te zdjęcia?
Zaraz po tym, jak wrócili do Siedlec. Znamy nawet godzinę, kiedy spotkał się z Maciejem Talachą, ale to bez znaczenia. Dostał je bardzo szybko.
Zawiadomił swoją główną redakcję w Warszawie, że ma „takie zdjęcia”?
To nie tak było. Dla niego same zdjęcia miały średnią wartość, gdyż za zdjęcie ma płacone słabo. Liczy się przede wszystkim „wierszówka”. Kiedy napisał pierwszą wersję tekstu o tym, że UFO zatrzymało samochód na trasie Siedlce-Terespol, to dostał prośbę od wydawcy numeru, że tekst jest za słaby, że nie ma „bohatera”. Muszą być ludzie, którzy ucierpieli przez UFO, jakieś płaczące dzieci itp. W ten sposób powstała wersja druga tekstu z zupełnie wymyśloną historią o tym, jak to „UFO odcięło w Zdanach prąd”. Była to kompletna bujda na resorach, a owa zafrasowana matka z dwójką dzieci to… znamy także ich prawdziwe personalia i historię, jak trafili do tego artykułu. Niech to pozostanie tajemnicą.
Dostali za to jakieś pieniądze?
Nie, Fakt za to nie płaci. Dostał tylko autor zdjęcia. Pozowanie dla forografii "zatroskana rodzina w Zdanach" to była jedynie przysługa dla znajomego.
Czyli Andrzej Woźniak także dostał jakieś pieniądze za publikację zdjęcia ze Zdanów w Fakcie, tego z 12 stycznia?
Owszem, ale to są jak już powiedziałem grosze. Zarabia się przede wszystkim na wierszówce. Dziennikarz zabiega o to, żeby tekst był jak najdłuższy. Fakt bezkarnie dorabia historię do prawdziwych rzeczy i tak powstają wariackie teksty o tym, jak to kobieta robiła pranie, a nagle z pralki wystrzelił wirnik i uszkodził miednicę schorowanego ojca rodziny, który teraz chodzi o kulach i chce się procesować z producentem pralek… Prawdziwe z tego wszystkiego jest tylko to, że jakaś pralka faktycznie miała awarię. Mimo tego dotarliśmy do wszystkich dziennikarzy Faktu, którzy choćby w minimalnym stopniu mieli kontakt z tymi zdjęciami.
I jakie miałeś wrażenie po rozmowie z nimi?
Po pierwsze nikt z nich już dziś nie pracuje w Fakcie, tylko są rozrzuceni po całej Polsce. Sprawę tych zdjęć ledwie kojarzą. Ot, jedne z tysięcy zdjęć, jakie przeszły przez ich ręce…
A to, że to było prawdziwe UFO?
Mają to za przeproszeniem w nosie! Zero zainteresowania tematem. Próbowałem im tłumaczyć, że ta sprawa ma ogromne znaczenie dla wszystkich ludzi interesujących się UFO, że rzadko sią taka historia zdarza i dlatego jest tak cenna, ale w ich oczach widziałem taki brak zainteresowania, że po prostu dałem sobie spokój.
Ile jest takich osób?
Cztery. Wliczam w to także szefa działu edycji, który zatwierdzał tę fotografię do druku. Ten prawie nie pamiętał, że w ogóle był taki tekst… dopiero jak pokazałem mu gazetę, to „zajarzył”. To śledztwo w samym Fakcie to była droga przez piekło dla mnie. Jak zobaczyłem z bliska, jak oni pracują, to na lata wyleczyłem się z czytania tabloidów.
Teraz czytasz?
Czasami.
A jeszcze wracając do tego, że te samochody stoją nieruchomo, a ten policjant chodzi wokół i robi zdjęcia, to czy…
… mówisz policjant, jakby to był taki zwykły szary policjant z drogówki… (śmiech)
No tak, ale nie możemy powiedzieć, kim on był wtedy, jaką pełnił funkcję?
Nie możemy.
W każdym razie wracając do mojego pytania, to czy nie uważasz, że to jest dziwne z tym, że ten aparat działał, a obok samochody już nie?
Bardzo dziwne.
Jak to tłumaczysz?
Nie potrafię tego wyjaśnić. Zresztą, takich pytań jest więcej… Ale ja w ogóle nie wierzę w przypadki. To znaczy skoro pan X chodził sobie i robił zdjęcia, to znaczy, że miał te zdjęcia robić. Pozwolili mu na to – nie mam co do tego cienia wątpliwości!
Dlaczego?
Dobre pytanie, poproszę o następne… (śmiech). Kiedyś w książce o tej historii postawię taką tezę, która chodzi mi czasami po głowie… Teraz nie jestem jeszcze na to gotowy.
Ile misek kupiliśmy na robienie modeli UFO ze Zdanów?
Kilkadziesiąt! Ale mało osób wie, że to nie jest tak, że idziesz do sklepu, kupujesz dwie miski, sklejasz i „bach!” – masz UFO ze Zdanów! Figa z makiem. Ten obiekt ma bardzo nietypowy kształt, bardzo subtelne szczegóły widoczne na tych zdjęciach. Ja ustaliłem wszystkich producentów misek, którzy robili miski w tamtym czasie, które trafiały do sklepów. Żadna z tych misek nie zbliżyła się nawet do tego, jak wygląda owa „połowa” tego latającego obiektu. Też można pomyśleć „idę do hipermaketu, kupuję miski i już mam!”. Tymczasem jak się porówna ów obiekt i to, co nazywamy modelem ze sklejonych misek, to… porównanie wypada miażdżąco dla modelu! O tym, że od powierzchni naszych modeli nie chciało się nic odbijać poza jakimiś poziomymi plamiskami nawet nie wspomnę. Zresztą po każdym rzucie nasze UFO dzwoniło blachą o ziemię aż miło, przylepiał się do metalowej powierzchni misek śnieg, powstawały jakieś smugi po ziemi z pola… Na początku każdej sesji z rzucaniem modelem polerowaliśmy go pastą polerską, ale potem nikt nie miał na to siły. W ogóle musze powiedzieć, że te wszystkie dni, kiedy na polu rzucaliśmy tymi nieszczęsnymi miskami zlepionymi jakąś upiorną taśmą, które z odległości 20 metrów prawie znikały w kadrze, że to wszystko jest jednym wielkim dowodem na prawdziwość tych zdjęć. Choć oczywiście najbardziej robi wrażenie analiza zdjęcia z nr 03.

To zdjęcie ma nawet trochę inną numerację…
Tak, tam zdaje się jest coś takiego litera „P” i kilka zer, a na końcu 3.
Dokładnie P1080003. Dlaczego to zdjęcie zostało wybrane?
Powodów jest kilka. Obiekt położony jest centralnie na zdjęciu, wręcz idealnie pośrodku. Odbija się od maski samochodu, a przez nierówność powierzchni tej maski jest widoczny nawet podwójnie. Wymiary odbicia tego obiektu na masce są wyraźnie mniejsze niż sam obiekt. To pozwala z kolei dokładnie policzyć odległość, w jakiej znajduje się ten obiekt od osoby fotografującej! To nie jest wcale wyższa matematyka, ale proste obliczenia. Ale najciekawsze, najważniejsze jest to, że od powierzchni obiektu odbijają się linie wysokiego napięcia, które idą nad polem. Ten fakt okazał się fenomenalnie ważny! Początkowo nikt nie zwrócił na niego uwagi. Ot, widać dwie czarne kreski więc pewnie te linie się odbiły od obiektu. Dopiero potem dotarło do nas, że w ten sposób można praktycznie bezbłędnie ustalić wielkość tego obiektu! Znamy bowiem wymiary pola, znamy odległość osoby robiącej zdjęcia od linii wysokiego napięcia, znamy wszystkie wymiary układu, który tworzy fotograf, samochód, drzewo, linie wysokiego napięcia i obiekt UFO! Już pierwsze próby z modelami pozbawiły nas złudzeń co do tego, że stworzymy model, od powierzchni którego odbije się cokolwiek więcej niż rozmazany, czarnawo-szarawy bohomaz… Ale dopiero zaprzęgnięcie do całej historii trójwymiarowej grafiki komputerowej i stworzenie modelu pozwoliło mieć coś, co można uznać za matematyczny dowód na to, że obiekt widoczny na zdjęciu był duży – miał więcej, niż metr średnicy… Taka teza z kolei oznacza wbicie osikowego kołka w cielsko teorii „miskowo-rzutowej”. Obiektem o wielkości dwóch połączonych miednic można co najwyżej zatarasować chodnik, a o rzucaniu w ogóle radzę nawet nie wspominać… W każdym razie dla mnie to ostateczny dowód na prawdziwość tych zdjęć.
Obiekt jest za liniami, to widać praktycznie bez specjalnej obróbki zdjęcia... 
Absolutnie tak! To najważniejszy wniosek z tej analizy, wręcz fundamentalny. Jeśli obiekt byłby przed liniami wysokiego napięcia, wtedy nie będzie takie odbicia się tych linii od powierzchni tego obiektu. Ich ułożenie, kąt, nawet szerokość idealnie pokrywa się z tym, co uzyskujemy z modelu 3D w programie graficznym. Ja i tak wiedziałem, że Zdany są prawdziwe i mi ta sprawa nie była do tego potrzebna, ale kiedy porozmawiałem z p. Cezarym i poznałem jego wnioski, to… poczułem się tak, jakbym wdrapał się bez aparatury tlenowej na Mount Everest i zatknął na szczycie biało-czerwoną flagę!
Czy możemy pokazać symulację zrobioną przez p. Cezarego Draba?
Oczywiście. To wspaniały człowiek, pracujący na najbardziej zaawansowanych programach grafiki trójwymiarowej. Jego praca nad projektem „Zdany” była dla nas ową słynną „kropką nad i”. Ja mam poczucie pełnego spełnienia, gdyż w moim przekonaniu zrealizowałem swoje marzenie, czyli udowodniłem, że zjawisko UFO jest prawdziwe. Zajęło mi to dziesięć lat, ale zrobiłem to. I powtarzam raz jeszcze, że ta praca jest przede wszystkim udowodnieniem sobie samemu, że to zjawisko jest prawdziwe. Nie żadnym „milionon”, bo nigdy przenigdy nie da się przekonać wszystkich ludzi do prawdziwości tego zjawiska. Jeśli ktoś na przykład prowadzi konkurencyjny portal o UFO i opluwa Zdany od samego początku jako „działalność znienawidzonej konkurencji”, to możemy robić miliony eksperymentów, doświadczeń i pokazywać nawet najdrobniejsze epizody z życia dziennikarzy Faktu, obu panów policjantów, udowadniać, że wiemy wszystko o pracy Andrzeja Woźniaka, że znamy dosłownie sekunda po sekundzie historię tych zdjęć od ich zrobienia na drodze do domu „uciech cielesnych” aż po moment, kiedy trafiły na nasze twarde dyski, a tacy ludzie i tak będę wyli, że to „my zrobiliśmy to oszustwo” albo „to prowokacja tego nieszczęsnego Faktu”, a nawet, że to robota miejscowego koła gospodyń wiejskich, bo i taka hipoteza się pojawiła… Tacy ludzie do końca życia będą krzyczeli, że to fałsz, gdyż przyznanie się do tego, że te zdjęcia są prawdziwe oznaczałoby, że oni przyznają się do tego, że są głupcami izawistnikami. Tymczasem ja dobrze wiem, że oni znakomicie wiedzą, że ta historia jest prawdziwa… znakomicie wiedzą! Jeśli bowiem ktoś ma choć minimalne doświadczenie z analizowaniem historii obserwacji UFO to znakomicie wie, że nie ma takiej siły na świecie, która by zmusiła ludzi do trzymania się oszukańczej wersji przez 10 lat! Nie ma takiej siły na świecie, która sprawi, że wielcy „Bogowie faszerstw i Mistrzowie rzutów” przez tyle lat milczą jak zaklęci, zamiast ujawniać się i triumfować… Ludzie negujący prawdziwość Zdanów opowiadają jakieś farmazony o tym, że owi Bogowie istnieją gdzieś ukryci w podziemiach w swoich tajnych bazach, gdzie produkują na maszynach super-lśniące modele UFO ze Zdanów, ale – umówmy się – jest to żałosne, wręcz ubliżające zwykłemu, ludzkiemu doświadczeniu związanemu ze znajomością istoty ludzkiej… ale to i tak są tylko takie rozważania na siłę trochę, bo prawdziwość zdjęć ze Zdanów i tej całej historii jest na takim poziomie, że w zasadzie ja jeżdżąc po całym świecie i uczestnicząc w spotkaniach ufologicznych nie widzę nawet czegoś zbliżonego, co mogłoby się równać z dokumentacją w sprawie Zdanów. Oczywiście jest Travis Walton i jego szokująca historia, ale to jest jednak inna liga, bo tutaj mówimy o CE III. Zdany to jednak CE II, ale w dziedzinie ilości dowodów pośrednich może śmiało konkurować z historią Travisa Waltona.
Co na koniec powiesz czytelnikom serwisu?
Co powiem? Drodzy Państwo, możecie śmiało we wszelkich dyskusjach mówić, że zjawisko UFO zostało udowodnione, a takim dowodem jest historia ze Zdanów. I śmiejcie się na cały głos z tych wszystkich zawistnych i głupich ludzi, którzy cały czas beczą o tym, że „wszystkie te zdjęcia UFO takie niewyraźne”, że „wszystkie te obiekty UFO to albo ptaki, albo owady, albo drony, albo balony”. Szkoda czasu na słuchanie tych ludzi po tym, jak pojawiła się historia ze Zdanów, ich słowa brzmią dziś trochę śmiesznie. Zdany są dowodem na istnienie UFO. Te zdjęcia są prawdziwe w takim stopniu, w jakim prawda może być prawdą! Od czasu historii ze Zdanów, tak bardzo sprawdzonej przez nas, tak bardzo zweryfikowanej nawet w najdrobniejszych szczegółach, można mówić z pełną mocą: w naszej przestrzeni powietrznej poruszają się obiekty nieprawdopodobnie zaawansowane technologicznie, które poruszają się wytwarzając dziwny wiatr, a także promieniowanie, które – jak mówili świadkowie – „dosłownie paraliżowało nogi od pasa w dół w stopniu takim, że Jezus Maria!”. Tego nie zrobi żaden dron, latawiec, balon czy zabłąkany ptak, tylko obiekt techniczny używający energii, które na razie są poza zasięgiem wszystkiego, co znamy na ziemi.
Dziękuję za rozmowę.
rozmawiała JMZ, Baza FN 2016/01/06
TEN OBIEKT JEST ZA DRUTAMI I... „TROCHĘ POWYŻEJ”! – analiza zdjęcia nr 3, która jest decydująca dla ustalenia tego, jaki rozmiar miał
obiekt UFO ze Zdanów
Jak ustalić, czy zdjęcia ze Zdanów są prawdziwe? Oczywiście pomińmy na chwilę wątki związane z okolicznościami wykonania zdjęć. A więc nie zajmujmy się przez chwilę tym, że zdjęcia obiektu UFO wykonał policjant na bardzo wysokim stanowisku w strukturach siedleckiej policji, który razem z kolegą jechał do agencji towarzyskiej i który nie tylko nikomu tych zdjęć „na siłę nie wysyłał”, ale wręcz za wszelką cenę próbował zniechęcić wszystkich wokół do zajmowania się tymi zdjęciami w obawie, że wyjdzie prawdziwy cel jego niedzielnej eskapady…
Nie interesują nas także to, że droga tych zdjęć od ich autora do Fundacji Nautilus jest absolutnie jasna, oczywista i pozbawiona wszelkich niejasności. Nie bierzemy pod uwagą także to, że po 10 latach badania jednej sprawy można porównywać relację świadków tamtych wydarzeń na przestrzeni dziesięciu lat i wszystkie one są zgodne i potwierdzają, że to się naprawdę tam zdarzyło.
Takich właśnie „dowodów pośrednich” w sprawie Zdanów jest imponująco dużo, ale my postawmy sobie jedno pytanie: czy na podstawie analizy tych zdjęć można udowodnić, że zdjęcia nie przedstawiają żadnego „modelu z misek rzuconego przez cwanych jak diabli sukinkotów mega-speców od żartów i incenizacji, którzy potem milczą jak zaklęci przez dziesięć (!) lat z całkowicie niezrozumiałych powodów”, ale rzeczywisty obiekt UFO?!
Jak najbardziej jest to możliwe i sposób udowodnienia tego jest bardzo prosty. Zanim do tego przejdziemy musimy na początku wyjaśnić. Od pewnego momentu zajmowania się sprawą Zdanów mieliśmy absolutnie 100 procent pewności co do tego, że obaj policjanci z Poloneza nie mieli pojęcia o tym, jak robić „wielką mistyfikację”. Zauważyliśmy z rozbawieniem, że panowie byli mocno wystraszeni wizją, że ich rodziny poznają prawdę o „niedzielnych wycieczkach do siedleckich burdeli” i ta sprawa była tak ze sto miliardów razy bardziej ważny, czy zdjęcia są takie czy siakie, co jest na tych zdjęciach, dlaczego to jest itp. Z pewnością mocno żałowali, że w odruchu głupoty przekazali te zdjęcia dla swojego „byłego kolegi a obecnie dziennikarza piszącego m.in. dla Faktu”, bo przez ten nierozważny ruch uwzięli się na nich „jacyś goście” z Fundacji Nautilus, którzy nie wiadomo dlaczego zamiast zająć się „czymś rozsądnym”, to przyczepili się do nich „jak rzep psiego ogona” i na siłę chcieli poznać wszystkie szczegóły tej niedzielnej eskapady obu panów w mroźny poranek 8 stycznia 2006 roku. Zjawisko UFO ich tyle interesowało co zeszłoroczny śnieg… Podobne „mega-obojętne nastawienie do tych zdjęć” spotykało nas na każdym kroku badania tej historii także w redakcji dziennika Fakt. Większość w ogóle nie kojarzyła tych zdjęć, tej sprawy, tego tekstu itp. Docieraliśmy do nich nawet wtedy, kiedy już dawno w Fakcie nie pracowali, a jednak widać było, że owa publikacja Andrzeja Woźniaka o „UFO, które odcięło w Zdanach prąd” praktycznie nie została nawet zapamiętana… Zero zainteresowania. Zero czegokolwiek.
Kilka lat temu szukaliśmy w Polsce ludzi, którzy są w stanie przeprowadzić analizę tych zdjęć pod kątem techniki kryminalistycznej używanej w zwykłych sprawach policyjnych. Naszą szczegółową drogę w tych staraniach przedstawimy w książce o tej historii, ale teraz pokażmy drobny przykład tego, jaką najczęściej uzyskiwaliśmy odpowiedź. Miejsc, do których kierowaliśmy te zdjęcia, było wiele. Pokażemy tylko jeden przykład (więcej będzie o tym w naszej książce o Zdanach). Oto oficjalne pismo, które dostaliśmy od Polskiego Towarzystwa Kryminalistycznego po złożeniu do nich oficjalnego wniosku o analizę zdjęć jako zarejestrowanej od wielu lat organizacji pozarządowej, jaką jest Fundacja Nautilus.


Szukaliśmy klucza, który pozwoli zdecydowanie pokazać, że te zdjęcia są prawdziwe. Tu jedna ważna uwaga – o tym, że zdjęcia są prawdziwe od dawna wiedzieliśmy. O prawdziwości nie świadczy bowiem taki czy inny szczegół zdjęcia, ale wiele czynników. W przypadku Zdanów została przekroczona „masa krytyczna” i od tej chwili było jasne – to są prawdziwe zdjęcia. Pytanie było proste: czy na podstawie któregoś zdjęcia można to udowodnić?
Kupiliśmy ten sam model aparatu, którym policjant zrobił te fotografie. To model Olympus X100, D-540Z C310.

Kiedy zaczęliśmy robić nim zdjęcia okazało się, że akurat ten model aparatu ma pewną cechę która sprawia, że wykonywanie fotografii „rzutów modelem” jest bardzo trudne. Na czym ona polega? Na opóźnieniu. Jeśli naciśniemy przycisk, aby zrobić zdjęcie, zostanie ono zrobione z lekkim opóźnieniem. Na samym początku próbowaliśmy zrobić zdjęcie lecącemu w powietrzu modelowi złożonemu z dwóch misek, ale na zdjęciu model albo był tuż nad ziemią, ale poza kadrem.
Dopiero po kilkunastu próbach nauczyliśmy się nim robić zdjęcia, które w miarę dobrze wyglądały. Szukaliśmy misek, z których będzie można zrobić model w miarę podobny do tego, który jest na zdjęciach. Intuicyjnie może się wydawać, że nie ma nic prostszego: idzie się do sklepu, kupuje miski i już. Tymczasem okazuje się, że wygląd i kształt tego obiektu UFO znacząco odbiega od tego, co uzyskiwaliśmy dzięki zakupionym miskom. Było ich bardzo wiele!

Ustaliliśmy wszystkich producentów misek, którzy zaopatrywali polski rynek w 2006 roku. Także mamy spis wszystkich „modeli”. Modele UFO stworzone w ten sposób tylko pozornie były podobne do tego ze Zdanów. Po stworzeniu szeregu „modeli” stało się jasne, że jeśli ktoś rzucał czymś w Zdanach, to musiał zrobić model w warsztacie i na pewno nie użył do niego misek, które wtedy były dostępne w polskich sklepach. Dramatycznie także było z jakością tego, co odbijało się od powierzchni naszych modeli… Rozmazane czarno-szare bohomazy nie były tym, czego się spodziewaliśmy. To było jedno z wielu zaskoczeń, które spotkały nas w tamtym czasie.

Zobaczmy jeszcze raz wszystkie zdjęcia UFO, które zostały wykonane w Zdanach 8 stycznia 2006 roku.







Wśród tych zdjęć każde jest niezwykle interesujące, ale szczególnie jedno okazało się fantastycznie ciekawe – zdjęcie nr 3. Widać na nim obiekt położony centralnie w kadrze fotografii. Teren wokół zawiera kilka elementów (drzewo, słupy wysokiego napięcia i widoczne linie przesyłowe itp.), które pozwoliły zrobić siatkę, aby umiejscowić go w przestrzeni trójwymiarowej symulacji 3D.





Wracając do zdjęcia nr 3 – od powierzchni obiektu odbija się otoczenie, ale – co najważniejsze – widać odbicie dwóch linii przesyłowych.



W którym miejscu jest obiekt? Jeszcze zanim została wykonana symulacja komputerowa 3D próbowaliśmy zrobić eksperyment w naszej bazie. Najpierw robiliśmy go z użyciem modelu z najlepszymi miskami, które miały najbardziej doskonałą powierzchnię, od której w miarę dobrze odbijało się otoczenia. Szybko jednak okazało się, że odbicie jest nieprecyzyjne i tak naprawdę mało co widać…
Na potrzeby eksperymentu została zakupiona największa w Polsce bombka choinkowa z absolutnie doskonałą powierzchnią, która odbijała wszystko niczym lustro.

Dopiero przy jej pomocy mogliśmy zrobić eksperyment, który miał dać odpowiedź na pytanie: gdzie powinien być umieszczony obiekt, aby było widać na nim dokładnie takie odbicie obu linii?
W największym pomieszczeniu bazy zostały zawieszone dwie czarne liny, a następnie stworzyliśmy symulację tego, co było w Zdanach.

I wtedy było wielkie zaskoczenie! Po wielu godzinach prób stało się jasne: tego typu układ linii (włącznie z ich zakrzywieniem i różną grubością – jedna wszak jest bliżej obiektu niż druga) jest tylko i wyłącznie w jednym położeniu.
Jest to sprzeczne z naszą intuicją, gdyż kiedy patrzymy na zdjęcie wydaje nam się, że obiekt jest poniżej linii przesyłowych. Tymczasem aby uzyskać taki efekt OBIEKT UFO MUSIAŁ BYĆ POWYŻEJ LINII PRZESYŁOWYCH (!) I ZA LINIĄ, KTÓRĄ TWORZĄ SŁUPY WYSOKIEGO NAPIĘCIA!
W innym wypadku odbicie linii od powierzchni tego obiektu nie osiągnie tego efektu, który jest widoczny na zdjęciu. A więc podsumowując: obiekt musiał być i dalej i wyżej, niż druty wysokiego napięcia!

Co to oznacza?! Wniosek jest jeden: obiekt musiał mieć dokładnie taką wielkość, jak od samego początku podawali świadkowie. Maciej Talacha mówił, że UFO było „wielkości małego Fiata 126p”. On jako były policjant w tamtym czasie pracował w warsztacie samochodowym jako mechanik i miał wyczucie wielkości różnych modeli samochodów. I miał rację: według naszych szacunków obiekt miał ok. dwóch metrów średnicy.
To z kolei absolutnie wyklucza, że ktokolwiek nim rzucał! Tego typu założenie kończy z naszej strony wieloletnią pracę mającą na celu ustalenie średnicy UFO ze Zdanów.
„Kropkę na i” postawił p. Cezary Drab, specjalista od grafiki komputerowej, który na co dzień tworzy skomplikowane modele trójwymiarowe. Przesłaliśmy mu wszystkie znane nam parametry zdjęcia, jak odległość od osoby fotografującej do linii tworzonej przez słupy wysokiego napięcia czy wysokość, na jakiej znajdują się linie przesyłowe.
Korzystając ze specjalistycznego programu stworzył dokładny model sytuacji z 8 stycznia 2006 roku, która została pokazana na zdjęciu. Jego zadanie było proste: obiekt miał mieć takie samo odbicie „dwóch linii” jak to, które jest widoczne na oryginalnym zdjęciu.
„Wow!” – taka była reakcja Cezarego Draba, kiedy jego symulacja 3D dokładnie potwierdziła nasze ustalenia z eksperymentu przeprowadzonego w Bazie FN!!!
Cezary Drab o animacji ZDANY 3D
OTO TEKST, KTÓRY NA NASZĄ PROŚBĘ NAPISAŁ PO ZROBIENIU TEJ SYMULACJI 3D:
Zdany w 3D - jak przygotować wizualizacją?
Dokładnie rok temu na spotkaniu w Fundacji Nautilus, zeszliśmy na temat zupełnie nie związany z UFO - mianowicie - jak zaawansowane jest oprogramowanie i jakie możliwości kryją się w naszych komputerach. Od słowa do słowa i temat jednak zszedł na ulubione tematy... czy odtworzymy odbicie linii energetycznej na obiekcie w Zdanach?!?
Wspaniałe zadanie!!! pomyślałem.
Mocarny 12 rdzeniowy HP palił się do tej pracy, w archiwum FN dane piętrzyły się na dyskach, oprogramowanie: Maxon Cinema4D, e-on software Vue 10xStream i niezawodny Adobe Photoshop czekały na rozkazy.
Po przeanalizowaniu dokumentacji, kolejny już raz – nadszedł czas na modelowanie obiektu – użyłem do tego Maxon Cinema 4D. Można użyć każdego innego, dostępnego oprogramowania do modelowania: darmowy Blender, Sketchup lub wersje 3dMAXa, Lightwave czy inne. Bazując na fotografiach z „miejsca zdarzenia”, po kilku minutach model był gotowy do wyeksportowania. Nie teksturowałem go, tylko samą siatkę zapisałem jako plik z rozszerzeniem .obj.
Kolejnym krokiem było wymodelowanie „miejsca akcji”. Aplikacja Vue 10xStream idealnie się do tego nadaje. Posiada bogaty zestaw materiałów, modeli drzew, krzewów i traw. Odtwarzając rozkład poszczególnych elementów na naszej scenie, zachowując skalę jesteśmy w stanie odwzorować w przestrzeni 3d to samo miejsce. Po zaimportowaniu „obiektu” do sceny oraz jego oteksturowaniu, scena była gotowa do wizualizacji.
Zastanawiałem się: Czy przy ustawieniu wirtualnej kamery na wysokości 170 cm i skierowaniu go na „obiekt”coś zobaczymy? Obiekt z takiej odległości jest mały – jak na oryginalnych fotografiach, ale...
gdy strzelimy fotkę z rozdzielczością 10.000 px na 5.700 px wtedy widać!!!
Co prawda po godzinach spędzonych nad zmianą położenia obiektu góra/dół – prawo/lewo – przód/tył można tak ustawić kadr, że pokrywa się on z oryginalną fotografią.
Gdy już znalazłem idealny kadr – okazało się, że program nie podoła takiej rozdzielczości, po kilku próbach/zawieszeniu programu podzieliłem obszar renderingu na pasy o szerokości 10.000 px i wysokości 1000px. Po kilkunastu godzinach pliki były już gotowe. Całość należało złożyć w Adobe Photoshop i pokazać czytelnikom portalu Fundacji.
Poniżej screeny z aplikacji e-on software Vue 10xStream z roboczą sceną
Rys 01 i Rys 02 – screen z e-on software Vue 10xStream
Rys 03 - render sceny plan ogólny + link z download
Rys 04 – zoom z opisem
+ Film



Nawet bez tego eksperymentu i bez tej symulacji dobrze wiedzieliśmy, że świadkowie nie kłamali mówiąc, że „to była wielkość Fiata 126p”. Prawdziwość tego wydarzenia była bowiem dla nas oczywista już po tym, jak poznaliśmy świadków i wszystkie okoliczności związane z jazdą dwójki policjantów do „domu uciech cielesnych”, która to droga została zakłócona przez dziwny obiekt latający, a raczej dwa obiekty, z czego ten drugi był niewidoczny dla ich oczu i znajdował się tuż nad oba samochodami, które zostały pozbawione prądu i wręcz „stanęły w miejscu”.
7 stycznia 2016 roku w Zdanach odbyła się narada tych, którzy najbardziej zaangażowali się w badanie historii incydentów w Zdanach. I właśnie „incydentów”, a nie „incydentu”, gdyż w okolicy od 20 grudnia 2005 do 8 stycznia 2006 w okolicy Zdanów dochodziło do wielu różnych obserwacji UFO!
Jedną z najbardziej tajemniczych i niezbadanych jest ta z 6 stycznia 2006 roku, o której zostało zawiadomione Radio RMF. Na miejsce przyjechał dziennikarz, skąd nadał relację o tym, że kilku mieszkańców widziało nad lasem poruszające się „dziwne światła”. Było to na dwa dni przed wykonaniem słynnej serii zdjęć pojazdu UFO.

Skontaktowaliśmy się dziesięć lat temu z tym dziennikarzem, który potwierdził, że faktycznie w Zdanach spotkał się ze świadkami, którzy obserwowali dziwne obiekty. Ludzie byli mocno zaniepokojeni tym widokiem i bynajmniej nie szukali sensacji czy rozgłosu…
Z naszego archiwum dotyczącego Zdanów umieściliśmy fragment tej relacji:
Wiemy dobrze, że wielu mieszkańców widziało dziwne światła pod koniec grudnia 2005 i na początku stycznia 2006. To jedna z tych spraw, która cały czas czeka na dokładnie sprawdzenie. Mamy nawet na to pomysł… Miejmy nadzieję, że ludzie będą chcieli mówić o tym, co działo się przed dziesięcioma laty. Owe „obserwacje dziwnych świateł nad lasem” na dwa dni przed zatrzymaniem Poloneza z dwoma policjantami to przykład takich właśnie wątków historii ze Zdanów, które cały czas wymagają naszej pracy.
W trakcie pobytu w Zdanach w dziesiątą rocznicę tamtych wydarzeń nagrany został niezwykły materiał. Rafał Nowicki to nasz kolega prowadzący portal wylatowo.org.pl, który jest absolutnie prawdziwym, czystym jak kryształ pasjonatem zjawiska UFO.
Rafał Nowicki od samego początku uczestniczył w ustalaniu prawdziwego przebiegu niezwykłej, niedzielnej eskapady dwóch byłych kolegów z jednego oddziału sławnej Milicji Obywatelskiej. To on podczas jednej z wielu rozmów ze świadkiem Maciejem Talachą dowiedział się, jaki był prawdziwy cel ich wycieczki Polonezem…
W niezwykłym, bardzo osobistym i trochę wyciszonym wywiadzie zgodził się odpowiedzieć na kilka pytań dotyczących Zdanów. Bardzo polecamy obejrzenie tego materiału!
Jak co roku punktualnie o godzinie 12.30 jesteśmy w Zdanach w tym miejscu, gdzie 8 stycznia w 2006 roku zostały zatrzymane dwa samochody. Dlaczego tutaj przyjeżdżamy od dziesięciu lat? Trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi.
Być może wszystkich nas znokautowała ta historia, która&
Nie ma jeszcze komentarzy do tej treści.
poprzednie wiadomości:
Polska
Czw, 5 lis 2015 06:11

PILOCI I UFOKilka tygodni temu ekipa FN uczestniczyła w Los Angeles w niezwykłym spotkaniu z pilotami. „Świat kiedyś zmierzy się z prawdą o tym zjawisku i wtedy zmieni się wszystko” – to pierwsze zdanie raportu, które jest fragmentem wypowiedzi jednego z nich. czytaj dalej
Sob, 31 sty 2015 16:01

OBJAWIENIA MARYJNE I UFOMatka Boska przekazała… Przenajświętsza Panienka ostrzega… Ona niczym dobra Matka radzi, aby… - przeglądając relacje z najsłynniejszych tzw. Objawień Maryjnych można mieć wrażenie, że czyta się stare numery ufologicznego pisma „Flying Saucer Review” czytaj dalej
Sob, 8 lis 2014 18:48

BLISKIE SPOTKANIE TRZECIEGO STOPNIA Z UFO NA BAŁTYKUW 1983 roku pięcioosobowa załoga polskiego kutra uczestniczyła w historii, która właśnie trafia do światowych archiwów badania zjawiska UFO. Po raz pierwszy ujawniamy szczegóły tej sprawy. czytaj dalej
Nie, 10 sie 2014 11:05

JASNOWIDZ KRZYSZTOF JACKOWSKI WIDZIAŁ UFOTen obiekt miał kształt dysku! Powoli przemieszczał się na niskiej wysokości. – opowiada najsłynniejszy polski jasnowidz. UFO obserwowane przez Krzysztofa Jackowskiego zostało zauważone 5 sierpnia ok. 16.00 w pobliżu Drogi Krajowej nr 22 prowadzącej z Człuchowa do Chojnic. czytaj dalej
Wt, 29 lip 2014 08:14

OBIEKTY UFO SĄ OTOCZONE POLEM MASKUJĄCYM I DZIĘKI TEMU STAJĄ SIĘ NIEWIDZIALNE DLA LUDZKICH OCZUKażdego dnia na pocztę FN przychodzą fotografie od zdziwionych czytelników serwisu, którzy wykonując fotografie na wakacjach nie wiedzieli absolutnie niczego na niebie, a potem zauważyli na zdjęciu dziwne obiekty. Technika wykorzystywana przez pojazdy UFO pozwala je skutecznie otaczać polem maskującym – to jeden z kluczy do zrozumienia tego fenomenu. czytaj dalej
Pon, 14 lip 2014 18:30

WAKACYJNY RAPORT O UFO A.D. 2014Nocne i dzienne obserwacje, zdjęcia i filmy z obiektami UFO – każdego dnia do Fundacji NAUTILUS trafiają materiały od czytelników serwisów FN. Oto kilka z takich materiałów! czytaj dalej



www.nautilus.org.pl
English version
Kanał RSS