Polska
W zamierzchłych czasach spotkania z UFO prości ludzie tłumaczyli 'demonami i skrzatami'.
Na tę historię natrafił przypadkiem nasz czytelnik z Suwałk. Nie chcemy zdradzić nazwy miejscowości, gdzie w 1937 roku doszło do ciekawego incydentu, który został opisany w czymś, co nazwano "Kroniką Parafialną". Oto jeden z mieszkańców opisał ciekawe spotkanie ze - jak to powiedziano - "skrzatami".
Wyglądali jak ludzie, choć bylo o wiele mniejsi. Zachowywali się bardzo życzliwie i przyjaźnie, na koniec pomachali mu i wsiedli do... jasnej kuli, która poleciała w niebo. Warto przypomnieć, że tego typu wydarzenia kiedyś nie były postrzegane tak, jak dziś. Ludzie mieli pełne głowy "skrzatów, skrzeków, zjaw i demonów", bo tylko taką wiedzę czerpali z kościelnych ambon. Dopiero XX wiek i eksplozja mediów elektronicznych pokazała, jak wygląda współczesny świat i jaka jest skala zjawiska znanego jako UFO. Wiedza o świecie i kosmosie pokazała jednoznacznie ludziom, że "gdzieś tam też są takie planety jak Ziemia", co kiedyś wcale nie było oczywiste.
W każdym razie rzecz jest znakomita i teraz trzeba zrobić wszystko, aby nakłonić obecnego proboszcza do zgody na przedstawienie tej historii. Łatwo nie będzie, ale próbować... trzeba!
![]()
Przy tej okazji warto przypomnieć historię, którą przysłał na pokład Nautilusa Darusz Walerjański i która - można to założyć w ciemno i wygrać każde pieniądze - jest związana ze zjawiskiem UFO.
JAK DAWNIEJ UFO W ZABRZU SIĘ POJAWIŁO CZYLI OPOWIEŚĆ O BŁĘDNYM OGNIKU
(fascynująca próba rozwiązania zabrzańskiej zagadki o świetlistym ogniku.)
Wśród wielu fascynujących zabrzańskich legend i bajek jakie udało mi się zebrać, przeczytać jest kilka takich, które trudno jest wytłumaczyć czy przyporządkować określonym historycznym wydarzeniom lub schematom jakimi powinny charakteryzować się legendy. Jedna z nich szczególnie zwróciła moją uwagę. Być może dotyczy ona niezwykłego jak na tamte czasy zjawiska dziś określanego zgodnie z nomenklaturą badaczy zjawisk pozaziemskich jako „spotkanie I stopnia” czyli pojawienia się w II Pol XIX w. UFO w Zabrzu. Będzie to pewien rodzaj dociekań w celu wytłumaczenia z dzisiejszej perspektywy starej legendy o pojawienia niezidentyfikowanego obiektu latającego na terenie dzisiejszego miasta w rejonie tzw. trójkąta Rokitnica, Mikulczyce Grzybowice w postaci świetlistego obiektu, który w legendzie jest określony jako, „świetlisty ognik”, Patrząc dziś z perspektywy czasu i podobnych zdarzeń jakie miały miejsce przez stulecia w różnych miejscach na świecie możemy sądzić, że było to UFO. Pod koniec XIX wieku prasa była pełna wielu doniesień o niezwykłych widzianych przez ludzi zjawiskach, które płoszyły zwierzęta i w strach wprawiały ludzi. Dla przykładu warto tu wspomnieć o podobnych zdarzeniach z 1873 r w Bonham w Teksasie czy Fort Riley w Kansas lub 1897 r. w San Francisco w Kaliforni czy Sacramento. W wtedy te dziwne zjawiska określano jako spotkanie z „wimanami” ( to takie świetliste latające kule, pojazdy, węże ). Podobne anomalne, trudne do wytłumaczenia zjawiska były odnotowane przez australijskich farmerów w Queenslandzie, nazywając „błędne ogniki” jako „Novies”. Przytoczona legenda została podana do publicznej wiadomości w 1926 r. książce autorstwa Alfonsa Perlicka (Sagen des Dorfes Rokitnitz) będącej zbiorem dawnych legend i opowiadań Rokitnickich.
Zanim powstał ten tekst przekonsultowałem go z wieloma osobami i przyjaciółmi czy taka teza jest możliwa. Aby odsłonić państwu tajemnice tej nietypowej w swej wymowie legendy postanowiłem tym odkryciem się podzielić i ocenę rozwiązania tej zagadki pozostawić państwu.
Przez dawne dworskie pola, między strumieniem a folwarkiem Augusta wiodła szeroka piaszczysta droga między wsiami Rokitnica a Grzybowice. Była to droga uczęszczana przez tzw. „kanarki” - jak nazywano robotników (gwarków) zatrudnionych przy wydobywaniu galmanu,w kopalni Maria w Miechowicach, pozostawiającego na odzieży żółtawe ślady. Dawniej takich górników nazywano także "diabłami" bo byli uczernieni pyłem węglowym.
Między polami folwarcznymi a Rokitnickim młynem wodnym, leżał staw młyński. Robotnicy wracający z kopalni często chcąc skrócić sobie
drogę szli przez groblę obrzeżającą ów staw. Dziś tego stawu już niema został zasypany. Pewnego razu, żona stróża folwarcznego, musiała swego męża z szynku wiejskiego przyprowadzić do domu. Idąc razem groblą nagle przed nimi nieoczekiwanie pojawiło się jasna kula światła która szybko zbliżała się w jej stronę,( kule w legendzie określono jako „ognisty świetlik”, „ognista zjawa”). To światło zaczęło się do nich przybliżać. Ze strachu zaczęli oboje szybko uciekać. Gdy już byli po drugiej stronie stawu ognik - światło znikło. Spotkanie to nie dawała spokoju małżeństwu więc postanowili ponownie jeszcze tego samego wieczoru udać się nad staw. Widmowe światło (zjawa) ponownie przed nimi rozbłysło. Tym razem już ich tak nie przeraziło, nie czuli wielkiego lęku, mieli wrażenie jak gdyby to jasne światło im się przyglądało oświetlając ich twarze.. Mąż postanowił, że najlepiej będzie jak się przeżegna, i w tej samej chwili, kiedy podniósł prawą rękę światło zawirowało i znikło. Historię tą tłumaczyli sobie jako spotkaniem z błędną duszą, odbywającą karę za przewinienia popełnione za ziemskiego życia. (w innej wersji tego zdarzenia tłumaczono sobie „jasny ognik”, zjawę” jako zmarłego w tym miejscu przed laty strażnika, który w tym miejscu odbywał pokutę.
Dariusz Walerjański
Poniżej znajduje się lista komentarzy.
poprzednie wiadomości:
Polska
Śr, 24 sie 2011 15:58

UFO przeleciało na niskiej wysokości robiąc przeraźliwy świst!To miało być zwykłe nocne łowienie ryb. Jednak zamieniło się w koszmar, który na zawsze zapadł w pamięć dwóch dorosłych mężczyzn. Powodem był... nieprawdopodobny obiekt UFO! czytaj dalej
Śr, 10 sie 2011 03:50

Dwa obiekty UFO na niezwykłym filmie z ŁomżyBiały obiekt UFO przemierza na dużej wysokości niebo, ale nagle pojawia się drugi czarny obiekt, który wykonuje niezwykłą ewolucję. czytaj dalej
Śr, 3 sie 2011 11:51

To na pewno nie był chiński lampion!Obiekt po niebie nad Giżyckiem poruszał się bardzo szybko. Zbyt szybko, aby można go było uznać za lampion chiński! czytaj dalej
Wt, 2 sie 2011 09:46

Małe, szybkie przeloty obiektów - ta sprawa powraca w korespondencji od czytelników.Owady, ptaki? Raczej nie, choć wykluczyć tego nie można. Może w takim razie tzw. 'cyfrowe dropy'? A może jeszcze coś innego. czytaj dalej
Sob, 30 lip 2011 09:44

Istoty wewnątrz obiektu - to zdarza się także w Polsce!Podczas obserwacji UFO świadkowie informują, że widzą w obiekcie humanoidalne istoty. Oto przykład takiej relacji z 1982 roku. czytaj dalej
Pt, 8 lip 2011 07:33

Polscy piloci często obserwują UFOPiloci przerywają milczenie! Trzej doświadczeni piloci zdecydowali się pod własnymi nazwiskami opowiedzieć o swoich obserwacjach UFO. Są pewni, że widzianych przez nich obiektów nie zrobiła ludzka ręka! czytaj dalej



www.nautilus.org.pl
English version
Kanał RSS
Sob, 15 paź 2011 15:09 | brak oceny
Mandarin | Gość
Wezwano policj... "Kiedy policjanci dotarli na miejsce, czarne podejrzane auto wciąż tam stało, wprost naprzeciw domu wystraszonego świadka UFO. Kiedy jednak podeszli bliżej i zastukali w okno auta, aby porozmawiać z mężczyznami w środku, doszło do czegoś nie do uwierzenia: Czarno lakowany luksusny samochod przed oczami zszokowanych policjantów po prostu rozplynął się w powietrzu. W ułamku sekundy zniknął, jak gdyby tam nigdy nie stał! Obaj policjanci byli w szoku. Zaczęli wątpić czy mają zdrowy rozum, coś takiego przecież nie jest możliwe! Jeszcze przed zgłoszeniem tego faktu swojemu przełożonemu, dokładnie przeszukali całą okolice. Po jaguarze i jego pasażerach nie zostało śladu".
Dziękujemy za ocenę.