Polska
Polscy piloci często obserwują UFO
Warto przyppomnieć wszystkim, że polscy piloci wielokrotnie obserwowali obiekty UFO. Podajemy przykład trzech pilotów, którzy zdecydowali się opowiedzieć o swoich spotkaniach z Niezidentyfikowanymi Obiektami Latającymi.

Lot na przechwycenie
Emerytowany pułkownik lotnictwa, pilot doświadczalny Tadeusz Lechowicz (56 l.) dziś pracuje w Ministerstwie Infrastruktury, jest członkiem Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Doskonale pamięta datę 10 września 1974 roku. Miał wtedy nocne ćwiczenia „na przechwycenie” – on był niby wrogiem, którego miał przechwycić inny pilot.
Leciał prędkością ponaddźwiękową od lotniska w Debrznie w stronę Włocławka. Tam dopędził go kolega. Przez chwilę siedział Lechowiczowi „na ogonie”, robił fotki świadczące o wykonaniu zadania. W końcu odleciał, dla Tadeusza Lechowicza rozpoczął się nieco nudny powrót do bazy. Niedaleko Grudziądza kątem oka zobaczył silne, jasne światło.
- Musiał przejść bardzo blisko mnie, bo błyskawicznie widziałem ten obiekt w przedniej szybie – wspomina Lechowicz.
Noc był ciemna, Księżyc niewidoczny. Obraz w szybie nie był zatem refleksem. Nie był to też meteoryt, bo obiekt nie spadał. Leciał z dużą prędkością przed MIGiem 21 Tadeusza Lechowicza. Mogło to być nawet 3-4 tys. km/h!
- Leciał trzy razy szybciej ode mnie. Żaden samolot w tym czasie nie rozwijał takich prędkości – zapewnia Lechowicz.
Widział tylko światło – żadnych elementów konstrukcyjnych. Obiekt długo jeszcze leciał przed MIGiem, nie zmniejszając swojej jasności. Widać było, że się oddala. W końcu UFO znikło, a Lechowicz słowem nikomu nie pisnął o tajemniczym spotkaniu. Takie opowieści zakończyłyby jego karierę.
Może byście zapomnieli?!
Pułkownik Marek Jucewicz (48 l.) 7 lipca 1983 roku służył w Zegrzu Pomoskim. Nagle alarm bojowy!
- Dostaliśmy komendę startu na obiekt widoczny na radarze. Nasze Iskry były uzbrojone, przecież mówimy o końcu stanu wojennego – opowiada pilot.
Dwie maszyny najpierw wyleciały nad morze. Potem wracały w stronę Darłowa. I właśnie wtedy, już nad lądem, Jucewicz zobaczył ciemnobrązowy, metaliczny walec. Było to na wysokości 3,5 tys. metrów. Iskry podeszły do UFO na 200 metrów, można było obejrzeć szczegóły.
- Krążyliśmy wokół tego obiektu przez dobre 15 minut – zapewnia Jucewicz.
Nie widział żadnych okien, drzwi, klap. Jednolita, metaliczna powłoka. Długość ok. 15 metrów, średnica walca - 2 m. Żadnych widocznych silników czy innych mechanizmów. Obiekt kręcił się wokół własnej osi. Piloci przekazywali do wieży te wszystkie szczegóły. Jak się później okazało, sam minister obrony Wojciech Jaruzelski kierował akcją. Piloci dostali rozkaz: strzelać.
- Kolega przeładował działko i przymierzył się do ataku. Obiekt gwałtownie uciekł do góry – wspomina pilot.
Wrócili po paliwo, jeszcze trzy razy szukali UFO. Obiekt był na radarze, ale zbyt wysoko – ponad 9 tys. metrów! Na ziemi już czekali „panowie smutni”. Dwa dni przesłuchań, rysowania obiektu, powtarzania setny raz tych samych rzeczy. Nawet żonie przez telefon Marek Jucewicz mógł powiedzieć tyle, że jeszcze nie wróci do domu. Obaj piloci wylądowali na badaniach u psychiatry. Te same „przyjemności” spotkały innych świadków – obsługę wieży, włączoną do akcji artylerię przeciwlotniczą.
- Na koniec usłyszeliśmy, ż lepiej byłoby dla nas, gdybyśmy o tym zapomnieli. Bo może nam się zdawało?! – śmieje się Jucewicz.
Alarm bojowy z rakietami
Podpułkownik Grzegorz Kłak (47 l.) w 1987 roku był wraz z innym pilotem na dyżurze w Zegrzu Pomorskim. Koło południa rozdzwoniły się dzwonki – wieża dostrzegła wroga w naszej przestrzeni powietrznej. W cztery minuty musieli wystartować. Grzegorz Kłak cały czas czekał na hasło: zdejmować produkty. W żargonie pilotów oznacza to: odłączyć rakiety, lot jest tylko ćwiczebny.
- Taki rozkaz nie padł. Wiedziałem, że lecimy na prawdziwą akcję – wsponina pilot MIGa 21 bis.
Panowała „beka” – koszmarna pogoda, przy której nic nie widać. Kłak jako dowódca leciał pierwszy w szyku. Na cel naprowadzał go nawigator z wieży. Wreszcie nad morzem zobaczył cel ataku – dyskoidalny, emitujący jasne światło obiekt.
- To nie miało żadnych skrzydeł, ogonów, nie było widać okien czy drzwi. Przeleciałem obok i zrobiłem nawrót – wspomina Kłak.
Zszokował go sposób poruszania się obiektu. Tak nie latał żaden „ludzki” samolot – obiekt odskakiwał na widok MIGa i błyskawicznie wracał w to samo miejsce. „Zwykły”: samolot nie zdołałby tak szybko się zatrzymać, a siła odśrodkowa rozerwałaby pilota!
Tym razem nie padł rozkaz strzelania. Kłak „wylatał paliwo” i wrócił do bazy. Oficjalnego dochodzenia nie było. Każdy z ciekawości pytał o powód alarmu bojowego.
Od redakcji
Tadeusza Lechowiecza mieliśmy okazję poznać wiele lat temu przy okazji zdjęcia, które wykonał podczas pokazów lotniczych w Dęblinie 29 sierpnia 1998 roku. Było to słynne Air Show z okazji 80-lecia lotnictwa polskiego. Na zdjęciu widać mijające się Alphajety. Za nimi są smugi z silników. Tadeusz Lechowicz chciał na pamiątkę zrobić zdjęcie tych samolotów. Kiedy je wykonywał, nie widział niczego szczególnego. Dopiero po wywołaniu dostrzegł obiekt, który kształtem przypominał dysk. Pilot ocenił, że UFO znajdowało się 200, 300 metrów nad ziemią. Nie wyżej, gdyż tego dnia podstawa chmur była nisko (nawet z tego powodu były przerywane pokazy). Oto, co kiedyś nam o tym zdjęciu powiedział:
- Stałem przez trzy godziny na trybunie honorowej i tego obiektu nie widziałem. Nie widziałem go także w obiektywie, kiedy to zdjęcie wykonywałem. Dopiero na odbitce ujrzałem ten dyskoidalny obiekt.
Badałem zdjęcie… Czy to zabrudzenie kliszy, czy pęcherzyk powietrza. Zaniosłem to zdjęcie do fotolabolatorium Instytutu Lotnictwa. Pod mikroskopem wykluczono uszkodzenie mechaniczne, jak i uszkodzenie kliszy. Nie staram się przekonywać do niczego, ale mówię o faktach.
I jeszcze to zdjęcie:


Poniżej znajduje się lista komentarzy.
poprzednie wiadomości:
Polska
Nie, 12 cze 2011 06:41

Oto zmora polskiego nieba... chińskie lampiony!Wypuszczane są masowo w niebo. Przy okazji wesel, spotkań towarzyskich, grillów. Efekt? Do Fundacji Nautilus codziennie dochodzą informacje o obserwacjach 'jasnych, tajemniczych obiektów'. czytaj dalej
Wt, 7 cze 2011 08:05

Mieszkańcy Nowogardu alarmują, że w sobotę 5 czerwca po godzinie 22. nad miastem latały trzy czerwone talerze.- Tuż po północy zobaczyłem naprzeciwko dwie kule dosyć spore. Najpierw jedna powoli pofrunęła w stronę Careffoura. Potem kolejna. Obie przyleciały od strony Bramy Portowe - opowiada świadek obserwacji. czytaj dalej
Pt, 3 cze 2011 05:19

Internauci pytają prezydenta Bronisława Komorowskiego o... UFOCzy ma Pan dostęp do jakichkolwiek tajnych danych na temat UFO? - takie pytanie zadał jeden z internautów naszej Głowie Państwa. czytaj dalej
Śr, 1 cze 2011 07:28

Czaple koło Gdańska. UFO czy... kolejny chiński lampion?Sezon wakacyjny oznacza, że pasjonaci UFO coraz częściej obserwują jasne światła. Pytanie jest tylko jedno: czy nie są to słynne 'chińskie lampiony'? czytaj dalej
Czw, 26 maj 2011 21:53

"Missing time" po staropolskuCzy przed wiekami w Polsce dochodziło do zjawiska "Missing Time"? Wszystko wskazuje na to, że tak. czytaj dalej
Wt, 24 maj 2011 13:05

21 maja dziwne świetlne obiekty zauważono nad PiasecznemObiekty były jasne, poruszały się w szyku, który wykluczał przypadkowe ułożenie się 'chińskich lampionów'. Są zdjęcia z tego wydarzenia. czytaj dalej



www.nautilus.org.pl
English version
Kanał RSS
Czw, 28 lip 2011 09:29 | brak oceny
OSTRZEGAJACY | Gość
Dziękujemy za ocenę.