startRelacje
Pon, 4 paź 2021 05:40

UFO NAD OPOCZNEM - 28 września 2021

     

Witam nagrałem taki obiekt. Centrum Polski okolice Opoczna przemieszczał się że wschodu na zachód. Na wysokości lotów helikopterów może troszkę wyżej. Leciał swobodnie bezszelestnie. Godz 19.40. 28.09.2021



11-tego września 2021 około 21-wszej spotkało mnie coś niesamowitego i ważnego dla mnie. Spoglądając w niebo na parkingu u podnóża Świętego Krzyża w Nowej Słupi wpatrywałem się w gwiazdy, które od ponad godziny pojawiały się na niebie i było ich coraz więcej. Oczywiście moim celem była obserwacja czy na niebie wydarzy się coś dziwnego. W pewnym momencie zauważyłem kontem oka jakiś ruch i od razu spojrzałem w tym kierunku. Lekko obróciłem głowę w lewo i zobaczyłem obiekt wielkości gwiazdy który poruszał się niesamowicie szybko w linii prostej. Straciłem go z oczu gdzieś na kącie 45% po prawej. Trwało to może dwie sekundy. Byłem ogromnie zaskoczony i szczęśliwy że mogłem zaobserwować to na własne oczy. Patrząc dalej w tym kierunku, po kilku sekundach obiekt pojawił się w podobnym miejscu gdzie straciłem go z oczu i w tym samym tempie i przeciwnym kierunku, przeleciał w linii prostej gdzie na kącie około 45% z lewej, jak by się rozpłynął.

Wracając autem do Piaseczna pod Warszawą, zaczęły mi się kojarzyć fakty które mogły być przypadkowe bądź nie. Tego nie wiem, to tylko takie rozważania.

To był wyjazd w góry świętokrzyskie gdzie lubię jeździć na rowerze MTB, ćwiczyć technikę i pokonywać przewyższenia. Czerwony szlak, przeważnie między Świętą Katarzyną a końcem lasu na paśmie Jeleniogórskim
w kierunku na wieś Bukowiany-Kolonie.
Tego dnia wstałem później niż planowałem. Wyjechałem z godzinnym opóźnieniem. Po drodze przed Szydłowcem złapałem gumę, dodatkowy czas na wymianę koła i dobicie ciśnienia w Szydłowcu. W zapasie było bardzo mało powietrza. Niewiele kilometrów przed celem podróży zgasł mi silnik, musiałem się zatrzymać i myślałem że skończyła się dalsza podróż. W środę przez przypadek zatankowałem 8 litrów PB do zamiast ON. Z tego powodu komputer wyłączył silnik. Spróbowałem zapalić i udało się uruchomić. Po kilku kilometrach to samo, ale już nie panikowałem i od razu odpaliłem ponownie. Na miejscu jeszcze problem techniczny z rowerem, maksymalnie 10 minut. Miałem w planie około 2000 metrów przewyższeń. Zabiera to sporo czasu, ale szacowałem że zdążę przed zachodem. O 19:00 dotarłem do jezdni którą można było dojechać do parkingu w 10/15 minut. Jeszcze nie było ciemno a zaczynało robić się szaro. Miałem przejechane 2000 m i byłem zmęczony. Wiedziałem że powinienem wracać najszybszą drogą, ale coś mnie kusiło aby wjechać czerwonym na Święty Krzyż i zjechać bezpośrednio na parking. Wiedziałem że w lesie jest już szaro i będzie coraz ciemniej. Dużo drzew zasłania światło. Podczas podjazdu stopniowo coraz mniej widziałem. Na szczycie na polanie jeszcze było wszystko widać, ale jak wjechałem na ścieżkę do lasu to było całkowicie ciemno. Większość zjechałem bardzo wolno i w miejscach gdzie były większe kamienie schodziłem. Zajęło to około godziny. Przy samochodzie przebierałem się pakowałem i trochę zjadłem. Koło 21:00 byłem gotowy do odjazdu, więc postanowiłem poobserwować niebo.

Do tej pory w górach nigdy nie jeździłem do zmierzchu.

Podczas wycieczki zaistniały zdarzenia które nie wydawały się podejrzane ale podczas powrotu do domu, zastanawiałem się czy związane są z pokazaniem się NOL. Na końcu lasu przed podjazdem na Święty Krzyż, jest ławeczka na której siedząc odpoczywałem i spożywałem posiłek. W między czasie przechodzili turyści których mijałem. Turystów było sporo na szlakach z powodu słonecznej i ciepłej pogody. Gdy tak sobie jadłem usłyszałem szelest osoby chodzącej gdzieś za mną. Byłem pewny że to turysta się tam kręci lub miejscowy zbiera grzyby. Gdy się odwróciłem nikogo nie widziałem, więc postanowiłem szybko się oddalić. Taką samą sytuacje miałem jak dojechałem do miejsca w którym zawracałem: granica lasu przed Bukowiany-Kolonie. Spędziłem tam 30 minut. Odgłosy chodzenia usłyszałem pod koniec odpoczynku. W obu przypadkach było to po zrobieniu zdjęć. Nic na nich nie zauważyłem.
Pomiędzy tymi zdarzeniami odpoczywałem przy drodze szutrowej gdy zjechałem z Góry Jeleniowskiej. Przejechał w tym czasie jeden samochód osobowy oraz stała tam przyczepka kempingowa z czasów PRL. Budowano ale raczej nie skończono drogę. Myślę że przyczepka była opuszczona.
Podczas gdy jadłem żelki, a było to zajmujące z powodów długich rękawiczek okularów i kasku, usłyszałem dziwny świst. Coś jakby przeleciał nisko samolot odrzutowy, ale cichszy i jakiś inny. Nie odwróciłem się, gdyż byłem zajęty wsypywaniem żelków do ust. Nie pamiętam ile to trwało, na pewno krótko. Samolot wojskowy słychać dłużej i wcześniej. To było znienacka. Zastanawiałem się co to mogło być, z tego co słyszałem pojazdy obcych nie wydają dźwięków. Jednak w drodze do domu zastanawiałem się czy mógł to być startujący obiekt.

Obiekt poruszał się po stronie wschodniej z północy na południe i z powrotem.

Przepraszam że się tak rozpisałem.
Czy to, co zaobserwowałem na niebie, to przypadek czy celowo chcieli się pokazać.

Pozdrawiam,
[...]



     
  www.nautilus.org.pl    English version    Kanał RSS

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.