startPolska
Czw, 6 sty 2022 12:50 | Czytany: 190x | Komentarzy: 0

ANIELSKIE WŁOSY – ZAGADKOWY EFEKT ZWIĄZANY Z DZIAŁALNOŚCIĄ UFO

     

Świadkowie w różnych krajach różnie opisują to zjawisko. Czasem widzą długie włókna, a czasem z nieba spada „pajęczyna”; inni opowiadają o pianie albo o płatkach. Nazwa też nie jest wszędzie taka sama. Amerykanie mówią o „włosach anioła”, Francuzi o „dzieciach Madonny”, Włosi  - o „włosach Marii Dziewicy”.

 

W 1741 roku w kilku miastach Anglii liczni świadkowie odnotowali spadanie z nieba płatków o szerokości jednego cala i długości pięciu-sześciu cali.

16 listopada 1857 roku w Charleston (USA) zamiast deszczu spadło mnóstwo osobliwej substancji o nieprzyjemnym zapachu. To zjawisko poprzedziło pojawienie się na nocnym niebie zagadkowych, świecących obiektów ogromnych rozmiarów.

Jedna z najbardziej niezwykłych obserwacji miała miejsce w 1881 r. w Milwaukee. Przerażeni świadkowie opowiadali, jak to niebo zasnuło się całymi chmurami anielskich włosów. Z nieba posypała się pajęczyna, jak się wydawało, z dużej wysokości. W niektórych miejscach było jej tyle, że drażniła oczy.

20 września 1892 r. entomolog George Marx, osobiście obserwował na Florydzie opad dużej ilości włosów anioła, co później opisał w artykule: „Pierwsze pajęczyny zauważono rankiem. Unosiła się w powietrzu albo spadała z obłoków. Znam ludzi, którzy będąc oddaleni od siebie o 16 km widzieli dokładnie to samo. Osobliwa materia spadała czasem długimi smugami, podobna do pajęczyny, o długości około 3000 m, układając się w kopy. Ludzie widzieli ogromne latające płachty, przypominające wielką, białą pajęczynę. W wielu miejscach drzewa były nią całe omotane. Miejscami nici pajęczyny zwijały się w kule.”

 

 

Poniżej to, co na temat „włosów anielskich” napisał Dirk Trute z Niemiec, z którym FN współpracuje w ramach z jednego z naszych projektów. Miał on okazję badać przypadek pojawienia się „włosów anielskich” po przelocie UFO. Tekst z niemieckiego przetłumaczony przez automatyczny translator  zredagował Marek (FN, Poznań).

[…] Niektóre z tych nici były bardzo dziwne. Także reakcja ludzi na ulicy, na których one spadły Właściwie to nie było żadnej ich reakcji. Całkowicie zepsułem "dokumentację" zdjęć i filmów, tak jakby coś zakłóciło moje zachowanie. Kamera była za mną na szafce kuchennej ale jej nie użyłem.

- Byłem w dziwnym stanie, tak jakby coś miało na mnie wpływ…

Do tej pory myślę, że to było jakoś tylko "dla nas". Nawet jeśli tego nie rozumiem.

 Zebrane i zabezpieczone próbki anielskich włosów nie przetrwały próby czasu, po prostu zniknęły. Dziwnym trafem również kilka zdjęć jakie wykonał nie stanowią większej wartości. Dirk mieszka w mieście Wernigerode w środkowych Niemczech, w górach Harz słynących m.in z legend, czarownic, nocy Walpurgii, u podnóża masywu Brocken znanego skądinąd z fenomenu zwanego "widmo Brockenu". Jego relację warto zaprezentować czytelnikom, gdyż on jako jeden z nielicznych ludzi miał okazję zbadać ten fenomen.

 

 

Data: 15.10.2016 r.

Czas: 12:45

Nici w powietrzu do ok. 13:45,

obserwowane na dachach do ok. godz. 16:00

Czas przelotu obiektu: 5 sekund

38855 Wernigerode koło kościoła NMP

 Opis:

Moja rodzina i ja siedzieliśmy jedząc obiad, kiedy zauważyłem jakiś rodzaj błysku przez okno kuchenne z powodu bardzo jasnego odbicia światła. Miało to swoje źródło w latającym obiekcie poruszającym się bardzo szybko z północy na południe i odbijającym światło słoneczne w rażący sposób.

 Obiekt ten znajdował się stosunkowo blisko (500 m do 2 km) i poruszał się na niewielkiej wysokości.  Kierunek z północy na południe. Miał nietypowy kształt i dość dziwne zachowanie w locie. Kształt odpowiadał dwuwymiarowemu znakowi "większy niż", tzn. >  ,nie widziałem ani kadłuba, ani statecznika pionowego. Było to więc latające skrzydło. W zasadzie nie miał on żadnej grubości.  Powierzchnia, gdy nie odbijała światła, była w 100% biała, a nie błyszcząco metaliczna. Końce i dziób były ostro zakończone. Obiekt w jakiś sposób obracał się lub wirował nierównomiernie przy czubku. Jest to raczej nietypowe dla samolotu (jeśli się nie mylę). Dlatego początkowo myślałem, że to rozbijający się szybowiec. Jednak wysokość i kierunek lotu pozostały niezmienne pomimo rotacji. Tor lotu był prosty lub stanowił bardzo duży łuk, a nie wąską kolistą ścieżkę.

Zanim zdążyłem podzielić się swoją obserwacją z resztą rodziny, obiekt zniknął już za drzewami i był widoczny tylko jako lśniąca i kurcząca się kropka pośród drzew.

Prawdopodobnie był to obiekt latający, choć prędkość była bardzo duża jak na niego.

Niemniej jednak nie chcę wykluczać takiej możliwości.

 Piętnaście minut później, w tej samej części nieba, widać było normalny szybowiec, odbijający światło lecz nie tak jasno, a kadłub był wyraźnie widoczny. W tym czasie przestrzeń powietrzna nad Wernigerode była silnie uczęszczana przez różne małe i sportowe samoloty. Tego popołudnia na niebie można było zobaczyć nawet kilka dwupłatowców i wszelkiego rodzaju inne samoloty.

Czas trwania obserwacji wynosił zaledwie kilka sekund. Przyczynił się do tego również niewielki fragment nieba widoczny z naszego kuchennego okna. Dlatego wszyscy pobiegliśmy na strych aby w razie potrzeby dalej obserwować ten obiekt (i aby udowodnić że nie zwariowałem (co się nie udało)). Nic więcej nie można było zobaczyć. Zamiast tego zauważyliśmy lśniące, jasne punkty światła przesuwające się po niebie z zachodu na wschód.

Kierunek ruchu punktów świetlnych był zbliżony do kierunku ruchu obiektu o 90°. To skłania mnie do myślenia, że połączenie jest raczej mało prawdopodobne. Przynajmniej nie w takiej formie jak spaliny emitowane z tyłu.

Owe punkty świetlne przypominały palący się w atmosferze kosmiczny złom, lub palący się magnez. Już dwa razy widziałem coś takiego. To, co najpierw zinterpretowałem jako pióropusz popiołu, było w rzeczywistości nitkami powoli przesuwającymi się po niebie, oświetlonymi przez słońce.

 Po pewnym czasie obserwacji zauważyliśmy następujące zjawiska:

Były to pojedyncze nitki o długości od kilku centymetrów do kilku metrów. Płatki jedno- i wielowątkowe zwinięte razem i zbite w kulkę. Pióropusze z podłużnie połączonych nitek o długości do kilku metrów i szerokości ok. 1 cm. Kombinacje płatków i pióropuszy. Zaobserwowane pojedyncze włókna przypominają jedwab pajęczy.

Nie zaobserwowałem jeszcze nigdy płatków ani innych form związanych z pająkami.

 Całe powietrze było nimi wypełnione. Czasami było to rozpoznawalne poprzez rodzaj migotania.

Niestety, na filmach wygląda to tylko jak szum cyfrowy.

Magiczny" efekt nici był w jakiś sposób związany z podświetleniem spowodowanym niskim położeniem słońca.

Nici, gdy opadały na ziemię, były również widoczne w cieniu, ale znikały, gdy stykały się bezpośrednio z podłożem (?).

Wykazują one silne załamanie światła z tworzeniem barw spektralnych.

Przyklejały się do dachów i drzew, trzepotały na wietrze.

W miejscach skrzyżowań nici sklejały się tworząc swoiste kłębowiska.

Wiedziałem o "zjawisku anielskich włosów" w związku z obserwacjami UFO lub objawieniami Matki Boskiej oraz o efektach radioaktywnych po próbach jądrowych (lekcje ZV, szkoła NRD).

Do tego czasu nie byłem świadomy istnienia latających pajęczyn lub podobnych i nigdy wcześniej nie zaobserwowałem ani nie słyszałem o tym.

 

 

Dalsze uwagi:

Nici przypominają jedwab pajęczy, ale mają inne właściwości.

Najważniejszą właściwością jest rozpuszczalność nici w porównaniu z jedwabiem pajęczym.

Stają się niewidzialne, wyparowują lub sublimują.

Około godziny 16:00 liczba nici była już znacznie zredukowana.

Widać było tylko długie pojedyncze nitki. Większe struktury zniknęły.

Moja partnerka i dzieci zauważyli dziwny, nieprzyjemny zapach w powietrzu.

To nie jest tutaj częste zjawisko w każdym razie.

 Nie było żadnej reakcji, gdy nici były oświetlane światłem UV.

 Nici są białe, nieprzeźroczyste, bardzo elastyczne i odporne na zerwanie.

Rozciągnięte nici kurczą się do wymiaru mniejszego niż ich pierwotna długość i zwijają się.

Jednak końce, na których trzymane były nitki, po kilku sekundach rozpływają się w nicość.

 Na końcach nie były widoczne żadne krople kleju (nici zaczepowe) ani inne ciała.

Obserwowane pod 40-krotnym powiększeniem. Mikroskop dla dzieci, ale bardzo użyteczny.

Struktura przypominała mi strukturę waty cukrowej.

 Kiedy "pióropusz" był rozsuwany, słychać było delikatny trzask.

Podejrzewam elektrostatyczne przyczyny szumów lub zrywanie punktów połączeń.

 Moja córka zauważyła uczucie pieczenia w kontakcie ze skórą. Miałem na sobie rękawiczki.

Po kontakcie z oczami miałam podrażnione oko przez trzy dni.

 Gdy już wpadłem na pomysł pobrania próbki, okazało się to trudne, ponieważ większe konstrukcje zwisały bardzo wysoko z niedostępnych gałęzi itp. Na ziemi nic nie znalazłem, choć na ulicy było wcześniej wiele włókien. Te znowu w dziwny sposób zniknęły.  Tak więc nie wiedziałam, co wnoszę do domu. Myśleliśmy, że rozpad radioaktywny jest możliwy dla samego rozpuszczenia. Ale tego nie powstrzymałoby zamrożenie. Myślałem, że nici na dachach samochodów czy ścianach domów to normalne pajęczyny spowodowane jesienią. Ale to nie była prawda, bo te też później zniknęły. Na żadnej z nitek nie było pająka. Zamiast tego w powietrzu unosiły się różne małe owady.

Jeden z tych pióropuszy wylądowała na balkonie naszego sąsiada. Natychmiast rzucił go na ziemię. Żaden z przechodniów obecnych na ulicy nie zauważył tych nici. Z iglicy kościoła zwisały metrowe welony.

Żaden z odwiedzających kościelne wieże (można było na nie wejść) nie rozmawiał o tym z kasjerem. Lokalna redakcja gazety "Volksstimme" nie otrzymała żadnego telefonu ani innych doniesień na ten temat. Zapytałem w redakcji.

Zwróciłam się również do Państwowego Urzędu Ochrony Środowiska o dane lokalnej stacji pomiaru środowiska i pogody, ale jeszcze nic nie otrzymałam.  Dane te są publicznie dostępne w Internecie przez 8 dni z mocą wsteczną.

Przypomniałem sobie o tym zbyt późno. To samo dotyczy zdjęć z kamer internetowych.  Mojej córce udało się złapać 2 nitki jeszcze w locie. Ilość ta była jednak bardzo mała.

Ponieważ sądziłem, że wyższa temperatura powierzchni obiektów i ziemi w porównaniu z powietrzem jest odpowiedzialna za rozpuszczanie się nici, zamroziłem jedną z dwóch próbek. Po tygodniu przebywania w temperaturze około -18 do -25°C było ono nadal obecne i miało gumowatą konsystencję. Przyczepność na przejściach nadal istniała.

Próbka ta jest obecnie nasączona alkoholem (etanol 70 %) i jest również stabilna w temperaturze pokojowej. Nici są cięższe od alkoholu i nie rozpuszczają się w nim. Przynajmniej nie od razu. Jednak połączenia w węzłach między sobą rozpuściły się w alkoholu.

 Drugi płatek, który był w chusteczce celulozowej i woreczku PE, zniknął po kilku godzinach. Zamiast tego pojawił się brązowy "okruch" (pewnie niezwiązany z tematem?). Pozbawiłem niektóre z naszych "domowych pająków" (tkaczy-karaluchów) ich pajęczyn, aby dokonać porównań. Do wykonania takiego kilkumetrowego pióropusza potrzebna byłaby niezliczona ilość pajęczyn. Nici nie rozpuszczają się przy dotknięciu i są mniej elastyczne.

 Około 14:00 poszedłem do kasztanowego gaju w Wernigerode, aby zrobić zdjęcia.

Będąc tam, szukałem pozostałości po niciach. Już w niewielkiej odległości nie znalazłem więcej włókien. Ostatnie wisiały wysoko na krzakach i znakach drogowych naprzeciwko Instytutu Roberta Kocha. Niestety, nie udało mi się do nich dotrzeć. Potem już nie mogłem znaleźć nic więcej. Zjawisko to mogłem więc odnotować tylko na relatywnie niewielkim obszarze.

 

Przypuszczenie:

Myślę, że zjawisko to było związane z nietypowymi warunkami pogodowymi. Nici mogłyby też zostać przetransportowane z dużej odległości, jak piasek z Sahary czy popiół wulkaniczny. Szybkie rozpuszczenie się przemawia jednak przeciwko temu.

 Pogoda:

- nietypowo jak na tę porę roku, fantastycznie dobre

- bezchmurne, błękitne niebo

- było niezwykle jasno.

- temperatura powietrza około 20

- niska prędkość wiatru z zachodu na wschód lub północny wschód

- Ślady kondensacji powietrza  za komercyjnymi statkami powietrznymi, tylko krótkotrwałe, natychmiastowe rozproszenie

 

I jeszcze relacja o przelocie UFO nad Sosnowcem.

 



     

Komentarze (0)
Nie ma jeszcze komentarzy do tej treści.
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Nick / imię i nazwisko

Email

Treść komentarza:

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




* Publikując komentarz oświadczasz, iż zapoznałeś się oraz akceptujesz regulamin naszej strony.

poprzednie wiadomości:

Polska

Nie, 26 gru 2021 11:43

ZDJĘCIA UFO TYPY FASTWALKERS CZYLI ‘SZYBCY WĘDROWCY’

Wystarczy skierować aparat na niebo i robić zdjęcia pustego nieba ‘na rympał’ – jest praktycznie 100 procent pewności, że co n-te zdjęcie będzie zawierało maleńką drobineczkę, która po powiększeniu przybierze kształt dysku, kuli czy cygara. Fotografii takich powstają nieprzebrane ilości każdego dnia – ledwie drobna część z nich trafia na pokład okrętu Nautilus. Na świecie takie obiekty nazywane są „fastwalkers”. czytaj dalej

Śr, 8 gru 2021 12:10

WARSZAWA: 6 GRUDNIA 2021 NIEZIDENTYFIKOWANY OBIEKT LATAJĄCY ZAUWAŻONY PRZEZ RADAR

6 grudnia 2021 w godzinach popołudniowych na warszawskim lotnisku Okęcie doszło do nietypowego zdarzenia. System kontroli radarowej lotniska wykrył coś, co jeden z operatorów radaru nazwał "niezidentyfikowanym ruchem powietrznym". Nie pada skrót "UFO", ale można się domyśleć, że być może tego dnia doszło do ciekawej manifestacji takiego właśnie zjawiska. czytaj dalej

Wt, 30 lis 2021 20:05

FILMY, FILMY, FILMY… WIADOMOŚĆ Z POKŁADU OKRĘTU NAUTILUS 30 LISTOPADA 2021

Portale społecznościowe przyzwyczaiły ludzi do tego, że jeśli coś „nie zostało sfilmowane”, to tego nie było wcale. Na pokład okrętu Nautilus trafiają dziesiątki filmów z UFO, duchami czy dziwnymi manifestacjami. Jeśli nawet tylko 10 procent z nich przedstawia prawdziwe manifestacje dziwnych zjawisk, to i tak jest to ogromna liczba. Postanowiliśmy napisać w tej sprawie wiadomość dla czytelników serwisu FN. czytaj dalej

Nie, 28 lis 2021 08:25

CZYM BYŁY OBIEKTY OBSERWOWANE NAD WARSZAWĄ 25 LISTOPADA 2021?

Kolejni świadkowie przysyłają do nas materiały wideo i zdjęcia pokazujące dziwną manifestację kilku jasnych obiektów na niebie, które pojawiały się i znikały w okolicy Warszawy 25 listopada 2021 roku. Flary? Drony? Helikoptery? A może jednak było to UFO? Przedstawiamy kilka z przysłanych materiałów na pokład okrętu Nautilus. Super Express zadzwonił do dowództwa poligonu w Zielonce - to były specjalne flary na spadochronach. czytaj dalej

Pon, 22 lis 2021 06:21

UFO I DZIWNE ZNAKI NA LUDZKICH CIAŁACH - CZY SĄ NOWE INFORMACJE?

Szanowna FN! Bardzo interesuję się sprawą znaków na ciele w kształcie koła sterowego. Czy macie coś nowego w tej sprawie? To jest jakiś eksperyment obcych, powinniście to uznać za swój priorytet w badaniach, które prowadzicie. Pozdrawiam załogę. Fan pokładu okrętu Nautilus. [dane do wiad. FN] czytaj dalej

Czw, 18 lis 2021 21:42

WIDZIAŁEM UFO WIELE LAT TEMU! OBSERWACJA 12 CZERWCA 1992 ROKU

[...] Witam serdecznie, Ostatnio na stronach Nautilusa pojawia się sporo relacji z "dawnych" wydarzeń, postanowiłem dołożyć swoje 5 groszy. Dotyczy to obserwacji z dnia 12 czerwca 1992 roku z około godziny 21-21.15 . Obserwacja miała miejsce nad jeziorem Rydwąskim, położonym przy trasie Mrągowo-Kętrzyn niedaleko miejscowości Rydwągi. Tego dnia wybraliśmy się wieczorem,  ja, mój ojciec i znajomy na ryby. Około godziny 21 ojciec powiedział, że ktoś na drugim brzegu wystrzelił race oświetlajacą, podobną do tych używanych w wojsku. czytaj dalej

zobacz archiwum...

  www.nautilus.org.pl    English version    Kanał RSS

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.