Świat
UFO MOGŁO MIEĆ ZWIĄZEK Z ZAGINIONYM SAMOLOTEM?
Wielu ludzi interesujących się tematem UFO na całym świecie coraz bardziej bierze pod uwagę początkowo zupełnie irracjonalną hipotezę, że zniknięcie samolotu MH370 mogło się wiązać ze zjawiskiem Niezidentyfikowanych Obiektów Latających.
Warto poważnie zastanowić się, czy posiadając naszą wiedzę o tym zjawisku można uznać taką hipotezę za w ogóle możliwą. Najpierw jednak zbierzmy fakty, które mogą świadczyć o tym, że zniknięcie samolotu nie jest tylko i wyłącznie „katastrofą lotniczą czy porwaniem przez terrorystów”.
Najpierw warto przytoczyć słowa szefa Malezyjskich Sił Powietrznych Rodzali`ego Daud`a, który potwierdził obserwację Niezidentyfikowanego Obiektu Latającego, który był wykryty przez wojskowy radar godzinę po tym, jak zamilkł transponder lotu MH370.
Obiekt pojawił się w sobotę 1 marca ok. 2:15 czasu lokalnego w północnej części Cieśniny Malakka. Wykluczono jednak, aby to był porwany samolot. Niezidentyfikowany obiekt latający został zarejestrowany około 320 kilometrów na północny zachód od wyspy Penang u zachodnich wybrzeży Malezji.
Wojsko nie było jednak w stanie stwierdzić, czy owe echo radarowe było rzeczywiście zaginionym lotem MH370. Nie było możliwości, lub nie było czasu, aby wykonać odpowiednią identyfikację. Obiekt szybko zniknął z radarów i więcej go nie namierzono.
Zdanie to wypowiedziane na konferencji prasowej jest powtarzane przez serwisy ufologiczne na całym świecie. Czy to świadczy o tym, że UFO ma coś wspólnego z zaginięciem Boeinga-777?
Oczywiście nie, ale na pewno warto pamiętać o tym, że wojskowe radary praktycznie codziennie rejestrują pojawienie się i zniknięcie niezidentyfikowanych obiektów. Zdarza się to tak często, że nikt z tego nie robi żadnej sensacji. Dla ludzi zajmujących się kontrolą powietrzną istnienie zjawiska UFO jest oczywiste – sami o tym mieliśmy okazję przekonać się wielokrotnie.
Ale obserwacja UFO przez wojskowy radar nie jest jedynym elementem, który może świadczyć o prawdopodobieństwie teorii o związku MH370 ze zjawiskiem UFO.
W tej chwili zupełnie zapomniano o tym, że następnego dnia po zniknięciu samolotu ośmioro mieszkańców jednego z malezyjskich miast oświadczyło, że słyszało wybuch w powietrzu dokładnie w czasie, kiedy samolot zniknął z radarów. Miejsce domniemanej eksplozji ma znajdować się na wschód od wyspy Pulau Kapas (Morze Południowochińskie).

Tuż po tragedii pojawił się świadek twierdzący, że 8 marca widział na niebie płonącego Boeinga 777 należącego do malezyjskich linii lotniczych Malaysia Airlines. Świadkiem tym jest pracownik platformy wiertniczej znajdującej się na Morzy Południowochińskim. Nowozelandczyk Michael Jerome McKay poinformował o swoich obserwacjach w e-mailu, do którego dotarł dziennikarz stacji ABC. W mailu znalazły się także dokładne współrzędne geograficzne platformy u południowego wybrzeża Wietnamu. Pracownik platformy mówił wyraźnie: Widziałem spadającego malezyjskiego Boeinga!

W jego e-mailu do swoich pracodawców, 12 marca stwierdził, że widział płomienie na niebie, które szybko znikły.
"Od momentu, kiedy pierwszy raz zobaczyłem płonący samolot do momentu jego zniknięcia minęło 10-15 sekund. Samolot był w jednym kawałku, choć było widać wyraźne płomienie ognia”
Poniżej prezentujemy e-mail, który napisał do swojego pracodawcy.

Jeśli mówił prawdę można założyć, że widział albo prawdziwy płonący samolot, albo… płonącą kulę, którą zinterpretował jako – cytat – „samolot w płomieniach”. Wiadomo jednak, że obiekty UFO bardzo często są obserwowane jako jarzące się (także na czerwono) ogromne kule. Jest to dziwne, że ta niezwykle ważna relacja jest w tej chwili pomijana, prawie zapomniana przez media. Trudno jednak podejrzewać, że Michael Jerome McKay robił sobie żarty z takiej tragedii. On na pewno „coś widział”, a pozostaje jedynie pytanie, czym był ten obiekt i czy nie było to klasyczne UFO.
Portal Forbidden Knowledge zajmujący się – podobnie jak serwis FN badaniem zjawisk niewyjaśnionych - dotarł do zdjęć radarowych ruchu lotniczego nad Malezją z chwili zaginięcia boeinga. Pojawia się na nich kulisty obiekt, którego system nie potrafi zidentyfikować. Przyjmuje kształt samolotu i... znika. Wtedy znika też maszyna Malaysia Airlines. Oto ten zapis:
Zadziwiające są także relacje o działających telefonach wiele godzin po zniknięciu Boienga 777.
Jak podał Washington Post, część rodzin pasażerów zaginionego samolotu twierdziła jeszcze następnego dnia po zniknięciu samolotu,
że smartfony ich bliskich były włączone i działające. Gdy na nie dzwonią - słyszą normalny sygnał, jednak nikt nie odbiera. Co więcej, widać je jako aktywne online - na chińskim serwisie społecznościowym QQ (odpowiednik Facebooka, czy Naszej Klasy).
- Dziś (9 marca przyp. Red. FN) rano około 11.40 dzwoniłam dwa razy do mojego starszego brata. Miałam normalny sygnał - mówi dziennikarzom Bian Liangwei, siostra jednego z pasażerów. - Być może dzięki telefonowi policja zlokalizuje pozycję zaginionego samolotu, może jest szansa, że ktoś przeżył i uda się go uratować – zastanawiała się kobieta w wypowiedzi dla Washington Post.
Potem malezyjskie władze wyjaśniły, że rodziny zaginionych błędnie interpretowały zwykłe sygnały wysyłane przez system telefonii komórkowej, który pełnił rolę np. automatycznej sekretarki.
Bardzo ciekawy moment związany z hipotezami o udziale UFO w zaginięciu samolotu Malezyjskich Linii Lotniczych pojawił się w TVN24, kiedy gościem był były szef WSI gen. Marek Dukaczewski. Ku wyraźnemu zdziwieniu dziennikarki prowadzącej rozmowę generał wcale nie zaczął się kpiarsko śmiać po tym, jak ona zapytała o UFO, ale przyznał, że problem UFO… realnie istnieje!

- Pojawiła się koncepcja, że mógł to być samolot bezpilotowy, ale one latają zdecydowanie niżej. Chyba, że boeing był już na wysokości takiej, gdzie drony poruszają się bez żadnego problemu - mówił w TVN24 były szef WSI gen. Marek Dukaczewski.
Problem tzw. UFO jest problemem, który rzeczywiście istnieje. Są jakieś materiały, szczególnie w amerykańskich archiwach, które mówią o tego typu spotkaniach pilotów samolotów szybkich z okresu lat 50., 60. – zaznaczył Dukaczewski.
ABSOLUTNIE NIE WIERZĘ W UDZIAŁ UFO W ZNIKNIĘCIU LOTU MH370
/rozmowa z naszym kolegą z pokładu Nautilusa/
Śledzisz uważnie historię lotu MH370?
Oczywiście. Tak jak chyba cały świat, bo zaginięcie tego samolotu to naprawdę rzecz, która nie mieści się w głowie. W dobie satelitów bez problemu odczytujących godzinę z zegarków ręcznych ludzi chodzących po ulicach miast nagle znika samolot, który mierzy ponad 70 metrów, a na pokładzie którego znajduje się 239 osób. To nawet nie jest rekord świata, to coś więcej…
Czytelnicy serwisu na pewno są ciekawi, co myślisz na ten temat. Czy zdziwiło ciebie to, że nagle poważne media biorą pod uwagę wersję z udziałem UFO w tym zaginięciu?
Trochę mnie dziwi, bo przecież widzę od lat ten głupkowaty rechot mediów, kiedy pojawia się temat UFO. To nieznośne puszczanie oka do widzów czy czytelników, że przecież wszyscy wiemy, że UFO to ściema, ale mówimy o tym, bo… akurat taki temat się pojawił. Ku mojemu zdziwieniu tym razem temat UFO jest traktowany zaskakująco serio, przynajmniej w kontekście zaginięcia samolotu.
Z czego to wynika?
Zastanawiałem się na tym i myślę, że po prostu hipotezę z UFO jako równorzędną wymieniła jedna z dużych agencji informacyjnych, a reszta mediów po prostu ją bezmyślnie powtarza. Nie sądzę, aby nastąpiła jakakolwiek zmiana w postrzeganiu tego zjawiska. To złudzenie.
A powinna nastąpić?
Pytanie jest nie tylko niewłaściwe, ale nawet pozbawione sensu. Zajmuję się zjawiskiem UFO więcej lat, niż ma wielu z naszych czytelników i zawsze powtarzam, że nigdy nie zrozumiem, jak można nie dostrzegać tej potęgi, która wiąże się z UFO. To nawet nie jest tylko ważny temat, to temat najważniejszy. Ważniejszym jest może jedynie sprawa istnienia Boga i duszy ludzkiej, ale UFO jest zaraz na drugim miejscu na podium. Dlaczego tak jest – nie musze tłumaczyć.
Czy UFO mogłoby doprowadzić do zniknięcia samolotu Boeing-777?
Oczywiście. Bez najmniejszego problemu.
Jak to możliwe?
Zanim odpowiem, może kilka słów wyjaśnienia. Mówimy tutaj o UFO jako obiektach, na pokładach których znajdują się istoty, które nie są ludźmi. Jakieś bezzałogowe wynalazki czy drony ze Strefy 51 czy Chińskich „Closed Zones” nie są dla mnie żadnymi UFO. O tym, że Ziemia jest odwiedzana przez obce cywilizacje trzeba mówić jasnym tekstem. Bez żadnych niedomówień.
Nie masz w tej sprawie żadnych wątpliwości?
Najmniejszych. W ogóle możemy pominąć jakiekolwiek dywagacje na ten temat, bo przez ostatnie 25 lat zbierania informacji o UFO w Polsce i na świecie dla mnie sprawa jest równie oczywista jak to, że po nocy nastąpi dzień.
Wracając do tematu: czy myślisz, że „obcy” mogliby przejąć i uprowadzić tak duży samolot?
Gdyby chcieli? Nie ma najmniejszego problemu! Przypominam sobie relację pilota wojskowego z naszego Archiwum, który samolotem MIG-21 wykonywał tzw. oblot ćwiczebny nad północną Polską. Było to w latach 80-tych. Nagle podleciała do niego jasna kula, po czym przejęła pełną kontrolę nad samolotem. W pewnym momencie zgasł nawet silnik odrzutowy, a MIG leciał dalej z tą samą prędkością. Pojazd UFO kontrolował wszystko, włącznie z parametrami lotu jednostki, która leciała obok niego w odległości ok. 10 metrów. Pilot opowiadał potem, że miał wrażenie, że śni, gdyż tego sytuacja była po prostu niemożliwa nie tylko ze względu na specyfikę budowy myśliwca odrzutowego, ale także ze względu na prawa fizyki.
Czyli mogliby to zrobić?
Na tysiąc sposobów. Bez najmniejszego wysiłku.
Czy na taki przebieg wydarzeń wskazuje zachowanie samolotu?
Zacznijmy od tego, że wiemy bardzo niewiele. Czytałem wczoraj, że tuż po wyłączeniu transponderów boeing zmienił kurs. Normalnie miał lecieć na północ - nad Zatoką Tajlandzką, a potem Wietnamem i Chinami, jego celem był Pekin. Ale kiedy tylko nad zatoką wyłączył transponder i zniknął z radarów cywilnych, skręcił na zachód. Z nieoficjalnych informacji wynika także, że wykonał wtedy dwa dość zagadkowe manewry - najpierw wzniósł się na wysokość blisko 14 tys. metrów, a więc znacznie powyżej normalnego pułapu, a potem obniżył lot do 7 tys. metrów. Eksperci nie są zgodni, co to mogło oznaczać. Być może na pokładzie rozegrała się jakaś walka. Inni zgadują, że ten, co przejął samolot, chciał ostatecznie zgubić jego ślad na radarach. Niektórzy zaś sugerują dość straszny scenariusz - mianowicie to, że porywacz postanowił rozhermetyzować na dużej wysokości kabinę i w ten sposób "udusić" pasażerów, aby nie sprawiali mu kłopotów w jego dalszych planach, jakiekolwiek one były. Ale jest oczywiście także ten wariant, że samolot został przejęty przez obiekt UFO. Wtedy wzniesienie się z nim nawet na wysokość kilkudziesięciu tysięcy kilometrów nie byłoby żadnym problemem.
Dobrze, a teraz najważniejsze. Wierzysz, że UFO miało związek z tym wydarzeniem?
Absolutnie nie.
Dlaczego?
Gdyż zajmuję się tym zjawiskiem zbyt długo i co nieco wiem o tym, co kryje się za UFO. Wykluczam całkowicie hipotezę o „uprowadzeniu przez UFO” i mógłbym do rana tłumaczyć, dlaczego tak uważam.
Wiesz przecież, że różne portale zajmujące się UFO na świecie przysyłają do nas przeróżne opracowania, gdzie jasno mówią o tym, że za zniknięciem Boeinga 777 stoją Niezidentyfikowane Obiekty Latające. Czytasz te materiały?
Powiedzmy, że przeglądam, ale w ogóle nie przywiązuję do nich wagi. W sprawie UFO mam własne zdanie, na które nie mają wpływu żadni nawiedzeńcy ze wszystkich kontynentów. Za dużo rzeczy widziałem na własne oczy, abym przy wyrabianiu opinii musiał się posiłkować zdaniem innych. Obraz świata i UFO w tym świecie jest dla mnie jasny.
To skąd takie opinie?
Wiesz dobrze tak samo jak ja, że tzw. zjawiska niewyjaśnione, a już zwłaszcza UFO, niczym latarnia ćmy przyciąga wszelkich nawiedzeńców, ludzi ześwirowanych, mających obsesje na jakimś punkcie, mających kłopoty z psychiką, albo wprost regularnych wariatów. To tragedia tej tematyki, gdyż tacy ludzie są niezwykle płodni, zasypują komentarze swoimi idiotyzmami, wpływają na opinię innych zaczynających szukać czegoś więcej o UFO i tak dalej… Wiem, że moderatorzy serwisu FN też narzekają na kilku nawiedzonych półgłówków, którzy prowadzą krucjaty przekonujące wszystkich wokół do swoich idiotyzmów. Ci ludzie nigdzie nie jeżdżą po świecie, niczego nie badają osobiście, a UFO znają jedynie z błyszczącego nocą ekranu monitora, na którym migają serwisy prowadzone przez podobnych im nawiedzonych wariatów. Tak jest na całym świecie, tak jest i w Polsce. To – powtarzam raz jeszcze – dramat tego absolutnie prawdziwego fenomenu. Ale po to są między innymi takie wywiady jak ten, aby ludzie znali także stanowisko moje czy mówiąc szerzej Fundacji Nautilus. Myślę, że moje słowa nie pozostawiają żadnych wątpliwości, jakie jest nasze zdanie w temacie UFO.
Powróćmy do pytania, dlaczego UFO nie mogło doprowadzić do zniknięcia tego samolotu?
Mogę mówić tylko i wyłącznie we własnym imieniu.
Proszę bardzo. Więc dlaczego?
Nie ma takiej możliwości, aby mogli ucierpieć ludzie. To jedna z zasad.
Jakich zasad?
Nie czas i miejsce na tłumaczenie, dlaczego mówię o tych zasadach, skąd o nich wiem itd. Powtarzam moje i tylko moje zdanie: zabranie tylu ludzi i narażenie ich i ich rodzin na ciężkie przeżycie jest absolutnie wykluczone. O spowodowaniu śmierci tych ludzi przez UFO nawet nie chcę wspominać, bo to już jest w ogóle absurd. Potęga stojąca za zjawiskiem UFO nigdy nie posunie się do tego, aby skrzywdzić ludzi. To moje zdanie, powtarzam nie wiem który raz! I radzę nie kierować się tutaj pojedynczymi przypadkami, jak na przykład Travisa Waltona, który w 1975 roku został zabrany przez obcych i - zresztą - po 5-ciu dniach bezpiecznie odstawiony na miejsce. To były wyjątkowe sytuacje, które tak dokładnie należy traktować. Jako wyjątki potwierdzające regułę.
Czyli nie UFO?
Moim zdaniem absolutnie nie. Możesz o tym zapomnieć.
Więc co?
Wierzę Krzysztofowi Jackowskiemu, który mówi o tym, że miał wizję, że doszło do tragicznego wypadku, jakiejś poważnej awarii odcinającej wszystkie układy elektryczne maszyny. Samolot rozbił się o wodę i zatonął. Czytałem wypowiedź jednego z ratowników ze statku przemierzającego bezkresne wody oceanu w poszukiwaniu szczątków. Powiedział on, że akcja w której uczestniczy wcale nie przypomina słynnego szukania „igły w stogu siana”. Przy takim obszarze poszukiwań powinno się raczej powiedzieć, że jest to szukanie pojedynczej igły w „ogromnym jeziorze”.
Czyli może być tak, że nigdy nie znajdą szczątków Boeinga-777?
Jest to możliwe.
Dziękuję za rozmowę.
/zarejestrowano w Bazie FN 16 marca 2014/
Nie ma jeszcze komentarzy do tej treści.
poprzednie wiadomości:
Świat
Nie, 16 luty 2014 20:28

OBIEKTY UFO POTRAFIĄ PODLATYWAĆ DO SAMOLOTÓW CZY HELIKOPTERÓWUFO interesuje się naszymi pojazdami latającymi jak samoloty czy helikoptery. czytaj dalej
Pon, 27 sty 2014 07:24

CZY UFO POJAWIŁO SIĘ NAD WALCZĄCYM MIASTEM W SYRII?Arabska telewizja pokazała film z walk w Syrii, na którym widać trzy dyskoidalne obiekty. czytaj dalej
Nie, 19 sty 2014 12:43

DALAJLAMA XIV O OBCYCH: TO TAKIE SAME, WRAŻLIWE ISTOTY!Dalajlama XIV podczas spotkania ze studentami na Uniwersytecie w Portland (USA) nagle zaczął mówić o... obcych istotach, które mogą przybyć na Ziemię! Jego zdaniem ludzie mają tendencję do postrzegania świata w kategoriach "MY-OBCY", co jest wielkim błędem. czytaj dalej
Nie, 12 sty 2014 10:19

CO SIĘ DZIEJE NA KSIĘŻYCU?!Na srebrnym globie pojawiły się niezwykłe konstrukcje! Nasz kolega ze Stanów Zjednoczonych przysłał nam zaskakujący film z obserwacji Księżyca. Te konstrukcje są obserwowane od kilku dni. Pytanie: czym są?! czytaj dalej
Śr, 8 sty 2014 08:17

SŁOWA BYŁEGO MINISTRA OBRONY KANADY OBIEGŁY ŚWIATOWE MEDIAWojownicza natura człowieka ostatecznie powstrzymała kosmitów od przekazania nam cennych technologii – powiedział w wywiadzie dla Russia Today Paul Hellyer, były minister obrony narodowej Kanady. czytaj dalej
Czw, 7 lis 2013 14:35

BRYTYJSKIE MINISTERSTWO OBRONY UJAWNIA DOKUMENTY O UFOBrytyjskie ministerstwo obrony opublikowało dokumenty jednostki ds. UFO. Od lat 50. zgromadziła ona ponad 11 tys. doniesień o rzekomych wizytach kosmitów na Ziemi. Rozwiązano ją dopiero w 2009 r., z powodu kryzysowych oszczędności. czytaj dalej



www.nautilus.org.pl
English version
Kanał RSS