UFO -TEMATY
Bliskie spotkanie trzeciego stopnia w Lelowie w 2004 roku.

Wójt Jerzy Szydłowski zapewnia, że tym gospodarzom fantazjowanie nie w głowie. To nie była zjawa. Rolnicy zapewniają, że przez kilka godzin, przed południem obserwowali niezidentyfikowaną istotę. Byli w polu, kopali ziemniaki. Dziwna postać zjawiła się na pobliskim ściernisku. Nie zbliżała się do gospodarzy. Ludzie początkowo również unikali kontaktu. Kiedy Józef Niepsuj zdecydował się do niej podejść uciekła w niebo.
Poprzednio wielkie wydarzenia w Lelowie odnotowane zostały jakieś 200 lat temu. Cadyk Lelower odzyskał władzę w nodze i zaczął tańczyć.
Małżeństwo Zientarskich i Józef Niepsuj są zgodni: - To coś miało około metra wysokości, ludzkie kształty, biegło niby niezdarnie, kołysząc się na boki, ale bardzo szybko, po czym wzbiło się w górę i poleciało prosto w kierunku słońca.
Ufoludek pojawił się na polu Niepsuja. Był tam przez cały poniedziałkowy ranek i przedpołudnie. Dopiero wczoraj gospodarze zdecydowali się mówić o tym dziwie nie tylko znajomym.
Jechali kopać kartofle
- Zauważyłam to coś na ściernisku Niepsuja, kiedy jechaliśmy kopać kartofle - opowiada Krystyna Zientarska. - Było po ósmej. Postać w odcieniu pomarańczowym, trochę w paski, przypominała kucającą, kiwającą się kobietę. Widział ją już godzinę wcześniej Waldemar Zgadzajski, kiedy jechał na swoje pole. Przez kilka godzin tam była ta postać, w jednym miejscu, prawie do południa. Od nas może 150-200 metrów.
Władysław Zientarski nawet chciał podejść, z bliska zobaczyć, co to jest. Ale żona mu odradziła. A i czasu nie było, bo roboty sporo.
To coś kiwało się i wciąż niby stało, niby siedziało w jednym miejscu. Józef Niepsuj, choć to coś na jego polu przybywało, zbierał kartofle i tylko od czasu zerkał na ściernisko. - Może to jaki zwierz - zastanawiał się na głos. Ale jaki? Kangurów u nas nie ma, a to coś takie trochę pod kangura podpadające było. Bardziej jednak na dziecko albo na karzełka wyglądało.
To nie zwidy
- Wreszcie poszedłem na ściernisko. Zebrałem się na odwagę - mówi Niepsuj. - Podchodzę tak na 50 metrów i wtedy to zerwało się na nogi. Na dwie nogi! I tak szybko pędziło, że nikt by nie dogonił. Rozkładało ręce niby skrzydła i leciało prosto na słońce.
Niepsujowi stwór wydawał się taki bardziej w kolorze żółtym. Ale to może od promieni słonecznych. O dziwnym spotkaniu na polu opowiedział sąsiadowi, Piotrowi Treścińskiemu, który był przewodniczącym rady gminy poprzedniej kadencji, a żona jego pracuje w urzędzie. Treściński zaświadcza, że Józef Niepsuj nie pije, więc o przypadku zwidów mowy nie ma. Świadectwo małżeństwa Zientarskich też jest w pełni wiarygodne.
Meteoryty w polu
- Tym ludziom, Zientarskim i Niepsujowi, głupoty nie są w głowie - krótko stwierdza wójt Lelowa, Jerzy Szydłowski.
Ale co było na ściernisku? Tego mijającego lata to kolejne dziwne zjawisko w Lelowie. W lipcu obrodziło meteorytami. No, przynajmniej czymś w kształcie pozaziemskich skał. Okrągłych, ciężkich. Od małych do całkiem sporych rozmiarów. Do dziś się je tam znajduje.
Oto materiał wideo zrealizowany na miejscu wydarzenia:
Poniżej znajduje się lista komentarzy.
poprzednie wiadomości:
UFO - TEMATY
Wt, 5 kwi 2011 11:19

Wolszczan o kosmitach„Kosmici mogą być wokół nas, a my ich nie widzimy” – twierdzi najsłynniejszy polski astronom. czytaj dalej



www.nautilus.org.pl
English version
Kanał RSS
Czw, 12 maj 2011 22:44 | ocena: + 1
joanna | Gość
Nie wymyśliłby historii - raczej mówi mniej niż więcej... Super relacja.
Pozdrawiam!
Dziękujemy za ocenę.