startEmilcin 24
Pt, 10 maj 2019 09:08 | Czytany: 159x | Komentarzy: 0

10 MAJA 2019 ROCZNICA NAJSŁYNNIEJSZEGO POLSKIEGO CE III W EMILCINIE

     

Szykujemy się do wyjazdu do Emilcina na wykład, który będzie miał miejsce w sobotę. Więcej informacji jest tutaj:


 

Nie mamy czasu pisać długich tekstów, więc… ;) Przypominamy trzy filmy o tym wydarzeniu, choć pewnie osoby śledzące wydarzenia związane z Emilcinem na pewno świetnie je znają.

 


Jest kilka incydentów, w których udział brały te same istoty co w Emilcinie. Po wydarzeniach w Emilcinie doniesienia o UFO zaczęły dochodzić i z innych rejonów Polski.

Rankiem 27 września 1978 r. w miejscowości Przyrownica w Sieradzkiem siedem osób informowało o spotkaniu z dziwnym pojazdem latającym oraz wysiadającymi z niego istotami. Pięć godzin później, ok. godz. 13, UFO pojawiło się też w Wielkopolsce. A konkretnie – w miejscowości Golina.

Golina leży kilkanaście kilometrów od Konina, przy drodze z Poznania do Łodzi. Dwa kilometry od niej mechanik Henryk Marciniak wybrał się na motorowerze do lasu na grzyby. Kiedy już zamierzał wracać z grzybami do domu, zobaczył coś dziwnego na leśnej polanie. Był to kształt wielkości barakowozu i o podobnym do niego, nieco obłym kształcie. Miał jakieś sześć metrów długości, ponad dwa metry wysokości, tkwił na polanie na czterech nogach, a jego powierzchnia była zupełnie gładka. Bez drzwi, okien, jakichkolwiek szczelin, a także znaków, emblematów czy oznaczeń. Widział też dwie istoty, znacznie różniące się od ludzi. Uścisnęły mu rękę. Według jego relacji, miały ok. 140 cm wzrostu, ciemne kombinezony ściśle przylegające do ciała, twarze i ręce zielone, a oczy większe od ludzkich i ułożone skośnie, zewnętrznymi końcami zwrócone ku górze.

Henryk Marciniak został potem przesłuchany przez jednego z najbardziej znanych polskich ufologów, Zbigniewa Blanię-Bolnara. Relacjonował swoje spotkanie z obcymi tak:

Wykonywali zdjęcia mojego motoru. Całego, od dołu, także silnika, łańcucha, zbiornika. Jeden przewodził, drugi szedł z aparacikiem za nim. Aparacik wyglądał jakby niklowany, z uchwytami w kolorze czarnym. Gdy pstryknął, wtedy biała taśma szybko się przewijała. Zwrócili uwagę na torbę z grzybami. Pokazałem palcem, że to jest do jedzenia. Wtedy usłyszałem ich mowę. To było tak, jakby grechotały gęsi. Jak płyta w adapterze, która miała być ustawiona na 33 obroty [na minutę], a ktoś włączył ją na 45. Następnie zainteresowali się motorem, chyba chodziło im o to, by zademonstrować jazdę. Pokazałem więc im sprzęgło, że tu się włącza biegi. Odjechałem 20 metrów, a wtedy w pojeździe rozległ się brzęczek. Oni wówczas zawrócili, a drzwi się zamknęły – tak, że nikt by ich nie odszukał. Pozostała jednolita ściana. Potem podniósł się podmuch wiatru, pojazd uniósł się i na wysokości drzew wszystko zaczęło się zadymiać jak świeca dymna w wojsku. Odleciał bardzo szybko, nikt by go nie dogonił.

 

 

Historia o najsłynniejszym polskim Bliskim Spotkaniu Trzeciego Stopnia z UFO w Emilcinie 10 maja 1978 zmieniła życie i poglądy na świat wokół wielu osób. Jedną z nich był nieżyjący od wielu lat Witold Wawrzonek. W Bazie FN porządkujemy właśnie listy, który wysyłał do Klubu UFO-Wideo aż do połowy lat 90-tych.


 

Ilość materiałów, dokumentów, relacji czy filmów w tej sprawie jest absolutnie bezprecedensowa. Wraz z przejęciem przez archiwum warszawskiej organizacji UFO-WIDEO stało się jasne, że bogactwem materiałów Emilcin praktycznie przebija większość podobnych wydarzeń na świecie. Niewątpliwie wielka w tym zasługa Zbigniewa Blani-Bolnara, którego postać jest często wspominana na pokładzie Nautilusa i który wielokrotnie był na tym pokładzie gościem. Ostatnio podczas spotkania FN po raz kolejny przywołaliśmy wspomnienia związane z tym wyjątkowym człowiekiem, który dla spopularyzowania zjawiska UFO w Polsce w latach 70-tych czy 80-tych zrobił zdecydowanie najwięcej.

 Zbigniew Blania-Bolnar (ur. 17 października 1948, zm. 1 października 2003) był z wykształcenia socjologiem, ale szybko pracować jako dziennikarz. Od zawsze mieszkał w Łodzi. Wyspecjalizował się w pisaniu tekstów o kosmosie i poszukiwaniu obcych cywilizacji. Praktycznie do historii z Emilcina nie do końca wierzył, że Bliskie Spotkania Trzeciego Stopnia (z bezpośrednim kontaktem z obcymi) są możliwe. Po Emilcinie zmienił zdanie. 1 października 2003 roku niespodziewanie zmarł na serce. Spoczywa na Cmentarzu na Zarzewie w Łodzi. W sprawie Boga się mylił, ale w sprawie UFO... trafił w dziesiątkę! ;)

 

Wywiadów z nim są dziesiątki, jeśli nie setki. O Emilcinie mówił chętnie, z ogromną swadą, bardzo dobrze wypadał przed mikrofonem radiowym, co chętnie wykorzystywali dziennikarze. Oto jeden z jego wielu wywiadów, który jest dostępny w internecie.

/poniżej rozmowa z 2017 roku/

SZKODA, ŻE GO NIE MA... BARDZO BY SIĘ CIESZYŁ Z TEGO, JAK ZNANY JEST EMILCIN NA ŚWIECIE! – rozmowa z naszym kolegą z pokładu Nautilusa, który znał osobiście Zbigniewa Blanię-Bolnara.

 

Często o nim mówisz. Lubiłeś go?

Bardzo. To był bardzo barwny człowiek. Pamiętam, jak w latach audycji Nautilus Radia Zet poszukiwałem wszędzie ludzi potrafiących ciekawie mówić o UFO. Była z tym prawdziwa tragedia, ale pan Zbigniew był na tym tle wyjątkiem. Już po kilku słowach było jasne, że o tej historii wie wszystko. Dzięki jego tytanicznej pracy w dokumentowaniu historii z Emilcina wiele osób uwierzyło w UFO.

Ty też jesteś jedną z takich osób?

W pewnym sensie tak. Oczywiście ja miałem dość niezwykły incydent w mojej rodzinie, o którym czasami opowiadam na wykładach i to on był początkiem mojej pasji, ale historia z Emilcina była niczym lśniący diament. Pamiętam, że czytałem o tym z wypiekami w gazetach, które kupowała moja nieżyjąca babcia… Mam nawet do dzisiaj jakieś wycinki z gazet z 1979 roku.

Ile miałeś wtedy lat?

Dwanaście.

Kiedy poznałeś Zbigniewa Blanię-Bolnara?

Dość późno, bo w roku 1991. Miałem wtedy ogromne możliwości w zapraszaniu gości do audycji radiowej, a nawet nie tyle audycji, co robienia czegoś w rodzaju wywiadów, które potem ukazywały się na antenie. Piękne, pionierskie czasy polskiej prywatnej radiofonii. Jedną z rozmów zrobiłem wtedy z panem Blanią-Bolnarem. Zdaje się, że chyba nawet specjalnie pojechałem na ten wywiad do Łodzi, gdzie mieszkał. Wtedy wpisał mi dedykację do książki o historii z Emilcina, którą mam do dzisiaj.

Jaki to był człowiek?

Barwna postać, silna osobowość… nawet się bardzo zabawnie ubierał, nosił takie bardzo pstrokate spodnie, długie szale. W latach komuny wyróżniał się w stopniu absolutnym, ale w latach 90-tych też był oryginałem. Pamiętam, że kiedyś zaprosiłem go do audycji Nautilus Radia Zet razem z jednym z pasjonatów UFO z Warszawy. Po programie obaj panowie się mocno pokłócili, a Blania w tzw. kilku krótkich, żołnierskich słowach ocenił, gdzie ów badacz powinien udać się ze swoimi teoriami. Trzeba przyznać, że nie przebierał w słowach.

Miał rację?

W ocenie tego człowieka?

Tak…

O tak, jak najbardziej! Ale w ogóle dyskusje z tzw. ufologami nie były mówiąc oględnie jego najmocniejszą stroną.

Dlaczego?

Uważał ich w znacznej części za nawiedzeńców, którzy w sposób dramatyczny szkodzą w masowym postrzeganiu tego super-prawdziwego zjawiska. Narzekał, że wystarczy posłuchać tego czy tamtego na publicznych spotkaniach aby zrozumieć, dlaczego UFO jest uważane za domenę ludzi niepoczytalnych czy mających kłopoty natury psychicznej. Wtedy nie bardzo rozumiałem, o co mu chodzi, ale po wielu latach własnych doświadczeń zacząłem patrzeć na te sprawy inaczej. Kiedyś bardzo chciałbym to opisać w książce… jeśli dobry Bóg pozwoli, to może kiedyś to wszystko opiszę. Ale sam także miał swoje dziwactwa, których nie rozumiałem.

Na przykład?

Na przykład w ostatnich latach swojego życia uważał, że jedynym prawdziwym przypadkiem spotkania człowieka z załogą UFO jest Emilcin, a cała reszta opisywanych CEIII to oszustwa. Polemizowałem z nim, ale z nim się bardzo trudno rozmawiało.

Dlaczego?

Był uparty, a poza tym… Miał ogromną wiedzę na ten temat. Dysponując świetną pamięcią sypał jak z rękawa nazwiskami, datami, pamiętał nawet fragmenty rozmów opublikowanych przez jakieś periodyki amerykańskie poświęcone UFO, jak legendarny Flying Saucer Review. W latach 70-tych jako jeden z nielicznych w Polsce dziennikarzy mówił biegle po angielsku, co znakomicie wpływało na jego kontakty z podobnymi pasjonatami na całym świecie. Był naprawdę dobry, co budziło – jak to przeważnie w Polsce – ogromną zawiść i niechęć. Na brak wrogów nie narzekał… (śmiech)

Mówisz o sceptykach?

Gdzie tam… Tak naprawdę sceptycy, czyli ludzie nie wierzący w UFO, nie są żadnym problemem, gdyż oni w to zjawisko nie wierzą i szkoda im czasu na jakieś dyskusje czy wielkie akcje demaskowania czegokolwiek. Problemem dla Zbigniewa Blani-Bolnara byli podobni jak on pasjonaci UFO! Wiem, że trudno to zrozumieć, bo jest to sprzeczne z naszą intuicją, że niby ludzie wierzący w to samo powinni się wspierać i sobie pomagać, ale… po wielu latach sam na własnej skórze przekonałem się o tym, o czym wiele lat wcześniej mówił mi autor książki „Zdarzenie w Emilcinie”. Jego popularność w Polsce była tak duża, że wielu tzw. badaczy wzięło sobie za punkt honoru, aby cały Emilcin storpedować jako oszustwo, a przy okazji skompromitować Zbigniewa Blanię-Bolnara. To chyba było praprzyczyną jego gigantycznej niechęci wobec ludzi zajmujących się badaniem tego zjawiska… tak, chyba właśnie to wpłynęło na jego wiele późniejszych postaw.

Rozmawiałeś z nim o tym?

Wielokrotnie, a raz – co przyznaję – popłakałem się ze śmiechu… Mam nagrany wywiad ze Zbigniewem Blanią-Bolnarem z 1998, kiedy opowiadał o przeróżnych wariackich teoriach mających ośmieszyć Emilcin, które do niego docierały. Ciągle sobie obiecują, że w Bazie FN kiedyś przejrzę stare archiwa kaset audio i zamienię je w postać cyfrową, a są tego całe pudła..

Ale wracając do tych teorii. Jak można było podważyć Emilcin?

Blania-Bolnar policzył, że w sumie było około trzydziestu wersji wyjaśnienia tej historii. Od banalnych, że sobie „chłopina popił i wszystko mu się przyśniło” aż po najbardziej wariacko-idiotyczne, że była to robota ówczesnego Komitetu Centralnego PZPR, zaś obcymi byli poprzebierani w stroje obcych członkowie kolonii radzieckiej młodzieży, która miała obóz pod Warszawą. Jeden z warszawskich ufologów przysyłał do niego opracowania w których dowodził, że sam Zbigniew Blania-Bolnar został przy pomocy spec-fal wysyłanych z ośrodka pod Moskwą zahipnotyzowany i stąd mu się wydaje, że tam w Emilcinie doszło do spotkania z UFO, a tam był jedynie eksperyment rosyjskich służb. Pan Zbigniew zapytał go, gdzie on widział taką super-mega-cud hipnozę, że ludzie chodzą jak roboty… Tamten ufolog z rozbrajającą szczerością mu wyjaśnił, że w jednym z odcinków serialu na pograniczu S-F „Rewolwer i Melonik”. Nie było granicy idiotyzmu, której by nie przekroczono, aby tylko ośmieszyć Emilcin i potem triumfować, że „się wszystko wyjaśniło”. Podobne zjawisko, choć w nieco innej skali, obserwowaliśmy wiele lat później przy okazji prowadzenia dokumentacji o Zdanach. Tu także przeróżnej maści zawistnicy wymyślali najbardziej zidiociałe teorie tylko po to, aby ten znienawidzony przypadek ośmieszyć, a rykoszetem trafić także w nas… Blania-Bolnar przeżywał to samo zjawisko, ale było mu i tak o niebo trudniej.

Dlaczego?

W jego czasach nie było internetu. Dziś wystarczy chwila i dowolny materiał można opublikować w sieci. Po godzinie czyta go cała Polska czy świat. O czymś takim Zbigniew Blania-Bolnar mógł tylko marzyć. Pamiętam, że swoją krucjatę w sprawie obrony Emilcina prowadził pisząc listy czy artykuły do gazet. Kiedy tygodnik „Kobieta i Życie” opublikował 1 kwietnia 1979 artykuł na tzw. rozkładówce, że cały Emilcin to był „żart pracowników lokalnego PGR-u”, to praktycznie powszechnie uznano sprawę za wyjaśnioną. Tymczasem był to bardzo prostacki żart primaaprilisowy, a sprostowanie tego faktu zajęło Blani-Bolnarowi dziesięć lat. A i tak do dzisiaj ten incydent gdzieś krąży w ludzkiej świadomości, że przecież „to wszystko wyjaśnili i były to chłopy z PGR-u”. Zresztą, to jeden z wielu przykładów tego, jak bardzo trudno było w tamtych czasach przebić się z prawdą do mediów. Ale pan Zbigniew walczył bardzo dzielnie.

I tę walkę wygrał?

Absolutnie wygrał. Miło upływu prawie 40 lat od słynnego spotkania Jana Wolskiego z załogą UFO historia z Emilcina lśni niczym diament. Sam widziałem, jak w różnych miejscach świata słowo „Emilcin” jest wypowiadane na przecudaczne sposoby… (śmiech) To wszystko, ten powszechny na świecie szacunek dla tego przypadku jest w ogromnej mierze jego zasługą. Szkoda, że nie doczekał tych czasów… na pewno bardzo by się z tego cieszył, jak bardzo ta historia żyje i jak dzięki jego pracy stała się światową klasyką badań UFO. Brakuje mi go i brakuje mi jego listów, które pisał w starym stylu.

Na maszynie do pisania?

Nie, ręcznie.

Dziękuję za rozmowę.

 

 

 

/już wkrótce nasza relacja z Emilcina... zapraszamy do śledzenia naszego serwisu!/



     

Komentarze (0)
Nie ma jeszcze komentarzy do tej treści.
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Nick / imię i nazwisko

Email

Treść komentarza:

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




* Publikując komentarz oświadczasz, iż zapoznałeś się oraz akceptujesz regulamin naszej strony.

poprzednie wiadomości:

Emilcin 24

Sob, 4 maj 2019 06:55

EMILCIN 2019 - CZWARTY ZLOT ROZWIĄZAŃ (NIE) Z TEJ ZIEMI

W dniach 11-12 w Emilcinie odbędzie się bardzo ciekawa impreza. Będziemy na niej! czytaj dalej

Nie, 10 mar 2019 10:53

SZUKAMY PEŁNEJ WERSJI FILMU 'DIABELSKI KAMIEŃ'

Nasz zespół zajmujący się historią Emilcina poszukuje pełnej wersji filmu dokumentalnego z 1991 roku pt: „Diabelski Kamień” w reżyserii Grażyny Bryżuk. czytaj dalej

Sob, 15 gru 2018 10:22

O EMILCINIE W NAJNOWSZYM PRZEKROJU

Emilcin stał się częścią polskiej kultury masowej. Najlepszym dowodem jest nowy tygodnik 'PRZEKRÓJ', który zamieszcza historyjkę obrazkową 'Bliskie Spotkania z Kosmitami w Polsce'. czytaj dalej

Nie, 16 wrz 2018 23:35

PROJEKT EMILCIN – KRÓTKI RAPORT Z POKŁADU OKRĘTU NAUTILUS

Nowe relacje świadków o obserwacjach UFO nad Emilcinem, ustalenie dokładnego miejsca, nad którym w 1978 roku unosił się pojazd UFO, a także najświeższe materiały związane z postacią nieżyjącego od wielu lat Witolda Wawrzonka – to najważniejsze punkty naszego spotkania w Emilcinie. czytaj dalej

Pon, 13 sie 2018 10:33

EMILCIN – NOWI ŚWIADKOWIE WYDARZEŃ Z 1978

Każda prawdziwa historia ma pewien intrygujący element –z upływem lat pojawiają się kolejne dowody świadczące o tym, że to zdarzyło się naprawdę. Dotarcie do osób posiadających wspomnienia o Bliskim Spotkaniu Trzeciego Stopnia w Emilcinie z 1978 to jeden z ważnych elementów naszego projektu „Emilcin”. czytaj dalej

Nie, 17 cze 2018 07:17

MAMY WSZYSTKIE FILMY DOKUMENTALNE O HISTORII Z EMILCINA – CZAS NA MATERIAŁY RADIOWE!

Zbieramy wszystkie materiały o historii związanej z Bliskim Spotkaniem Trzeciego Stopnia w Emilcinie. Zakończyliśmy etap zbierania materiałów wideo – teraz czas na nagrania radiowe. czytaj dalej

zobacz archiwum...

  www.nautilus.org.pl    English version    Kanał RSS

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.