startPolska
Śr, 18 lip 2018 06:51 | Czytany: 229x | Komentarzy: 0

MINĘŁY TRZY LATA OD ŚMIERCI PUŁKOWNIKA RYSZARDA GRUNDMANA

     


Ryszard Grundman zmarł 11 kwietnia 2015 i wraz z jego odejściem zakończyło działalność jedyne w historii polski prawdziwe archiwum o spotkaniach pilotów wojskowych z UFO, które nazywamy na pokładzie okrętu Nautilus „Archiwum Pułkownika Grundmana”. Pozostały relacje, jakieś pojedyncze zdjęcia, wywiady – ale przede wszystkim jest pustka.

Wielokrotnie mówił o tym, że jest jedynym w polskim wojsku człowiekiem „zbierającym relacje o spotkaniach z niezidentyfikowanymi obiektami latającymi”. Były one poruszające ze względu na opisy pilotów, ale także miały jeszcze jeden walor – nobilitował je fakt, że trafiły one właśnie do płk. Grundmana.

Był on znakomitym polskim dowódcą wojskowy, ale także sam był pilotem. Ogromne możliwości zbierania informacji o UFO otworzyły się przed nim w momencie, kiedy został (w latach 1964-1973) dowódcą 1 Pułku Lotnictwa Myśliwskiego "Warszawa". Pełnił również funkcję szefa bezpieczeństwa lotów Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej Kraju oraz szefa szkolenia i sportu w Aeroklubie PRL. Płk. Ryszard Grundman w powietrzu spędził 3000 godzin w samolotach różnego typu, w tym między innymi MiG-15 i MiG-21 zwanych przez pilotów „ołówkami”. To właśnie do nich często podlatywały niezwykłe obiekty i zdarzało się, że przejmowały pełną kontrolę nad samolotem.


Zebrane przez niego relacje pokazują nieprawdopodobną moc zjawiska UFO, a także możliwości obcych obiektów latających, które poruszają się w naszej przestrzeni powietrznej. Pułkownik kiedyś powiedział wprost:

Wszyscy wiedzą, że UFO są spoza Ziemi. Ludzie boją się jednak o tym mówić w obawie przed reakcją przełożonych”.


W naszym archiwum mamy zebrane wypowiedzi pułkownika Ryszarda Grundmana o UFO i zebrane przez niego relacje pilotów. Oto kilka przykładów jego wypowiedzi, które trafiły do naszego Archiwum FN.

[… ] pilotom wojskowym, którzy widzieli na własne oczy niezidentyfikowane obiekty latające, daleko jest do śmiechu. Nie twierdzą, że spotkali kosmitów, ale uważają, że zdarzyło im się coś, czego nie da się racjonalnie wytłumaczyć. Proszę sobie wyobrazić, że podczas lotu ćwiczebnego nagle podlatuje do pana maszyny pulsujący zmiennym światłem spodek i zaczyna wykonywać manewry zaprzeczające prawom fizyki […]

[…] W latach 80-tych, gdy byłem szefem Służby Ruchu Lotniczego Wojsk Lotniczych i Obrony Powietrznej Kraju, meldunki o obiektach, których zachowania nie umiano wytłumaczyć, dostawałem stosunkowo często. Do końca mojej służby, czyli do 1992 r., uzbierało się ich co najmniej kilkadziesiąt. Wszystkie lądowały w specjalnej teczce „spraw niewyjaśnionych”. Razem z płk Jerzym Topolnickim, moim ówczesnym bezpośrednim przełożonym, staraliśmy się je analizować, ale niewiele można zrobić mając do dyspozycji jedynie suchy meldunek pilota. Uznaliśmy jednak, że jeżeli my czegoś nie rozumiemy, to nie jest powiedziane, że za 50 lat nadal nikt nie będzie w stanie wyjaśnić tych zjawisk. Nie mogłem zamykać oczu na zdarzenia, które mogły zagrozić bezpieczeństwu lotów. To była moja rola służbowa. Byłem pierwszym wojskowym, który zainteresował się poważniej tą tematyką. Jeżeli ma się w ręku meldunek doświadczonego pilota wojskowego, oficera, którego trudno podejrzewać o brak kompetencji w ocenie zjawisk atmosferycznych i wyglądu ziemskich pojazdów latających, to nie należy wyrzucać go do kosza. Wojskowe instrukcje nie obejmowały oczywiście UFO, bo wprowadzenie takiego terminu do oficjalnego dokumentu byłoby równoznaczne z tym, że istnienie obiektów latających pochodzenia pozaziemskiego jest uznane nie tylko przez Wojsko Polskie, ale też przez siły zbrojne całego Układu Warszawskiego. Przepisy instrukcji wojskowych były bowiem znormalizowane w całym Układzie. Nikt nie zabraniał jednak gromadzenia danych na temat dziwnych zjawisk przestrzeni powietrznej. Robiłem to i miałem nadzieję, że moja praca będzie kontynuowana. […]

[…] Nikt w polskim wojsku nie zajmuje się dziś niezidentyfikowanymi obiektami latającymi. Ufolodzy czasami mówią, że nasza armia ukrywa informacje o UFO. Nie ukrywa, bo ich nie ma. Po moim odejściu ze sztabu zaprzestano systematycznego zbierania raportów na ten temat. Szkoda. Armie państw zachodnich badają niezwykłe zjawiska, robią to także Rosjanie. […]

[…] Nie pamiętam dokładnej daty, ale najwięcej sygnałów dotyczyło wydarzeń z 11 grudnia 1982 r. W nocy stacje radiolokacyjne w różnych częściach Polski zaczęły meldować o wykryciu poruszających się z ogromną prędkością obiektów. W sumie nad naszym terytorium zaobserwowano ich aż 16. Samoloty myśliwskie dostały rozkaz startu i zestrzelenia przeciwnika, ale żadnej z maszyn nie udało się zlokalizować celów. Dziwne obiekty pojawiły się wtedy także nad NRD, Czechosłowacją i wschodnią częścią ZSRR. Obawiano się nawet, że rozpoczął się atak NATO. W tym przypadku nie mamy do czynienia z obserwacją jednego pilota, tylko zdarzeniem, które uruchomiło całą machinę wojskową i zaangażowało setki osób. Wszyscy nie mogli ulec złudzeniu. A tym bardziej złudzeniu nie mógł ulec radar. […]

[...] Dysponuję relacją z 1955 r. Podczas ćwiczeń Układu Warszawskiego stacja radiolokacyjna w rejonie Warszawy namierzyła dwa cele nad Zatoką Gdańską. Poruszały się z prędkością 2300 km/h na wysokości 20 tys. metrów. W tych czasach nie istniał żaden samolot o takich osiągach. Co jeszcze dziwniejsze, w pewnym momencie oba obiekty zrobiły zwrot o 90 stopni. Dosłownie w miejscu, bez żadnego promienia skrętu. Takiego manewru na tak dużej prędkości nie da się wykonać. Nie są w stanie zrobić tego nawet współczesne, najnowocześniejsze samoloty. A co dopiero 50 lat temu. […]

[…] jesienią 1983 r. obiekt w kształcie cygara był ścigany najpierw przez dwa śmigłowce, a potem przez myśliwiec Su-20. W jednostce w Łęczycy namierzono ten obiekt. W pościg za nim wysłano dwa śmigłowce i zaalarmowano lotnisko wojskowe w Powidzu. Śmigłowce nie były jednak w stanie dojść do obiektu na odległość mniejszą niż 30 km. W Powidzu, gdy to coś nadleciało nad jednostkę wyłączyły się urządzenia elektryczne, padła łączność. Przelatujące nad pasem startowym świecące cygaro widziało w Powidzu kilkunastu żołnierzy. Obiekt skierował się w stronę Poznania. Z bazy w Krzesinach wysłano myśliwiec. Pilot nie mógł jednak namierzyć celu, który gdzieś się zgubił. Incydent badała wojskowa komisja, która przesłuchała wszystkich świadków. Raport nie zawierał żadnych końcowych wniosków. Stwierdzono, że należy materiał poddać dalszej analizie i wykazać szczególną uwagę przy podobnych tego typu zdarzeniach. Zachowywałem więc czujność, tym bardziej, że o dziwnych obiektach meldowali nie tylko piloci. […]

[…] Czasem wysyłano patrole po otrzymaniu sygnałów, że coś dziwnego wylądowało w lesie lub na łące. Pamiętam meldunek oficera dyżurnego WSW do Centralnego Stanowiska Dowodzenia. To też był 1983 r. Oficer poinformował, że do patrolu WSW w Kobyłce pod Warszawą zgłosili się cywile. Prosili, żeby sprawdzić las, bo tam dzieje się coś dziwnego, widać jakieś światło. […] w raporcie napisano, że patrol po przejściu kilkuset metrów w las, dostrzegł silne światło. Żołnierze mieli wrażenie, że to blask pożaru. Podeszli bliżej do polany i zobaczyli wiszący 10 metrów nad polaną obiekt o kształcie cugara. Miał ok. 50 metrów długości, silnie świecił na czerwono. Żołnierze byli w szoku. Nie strzelali, nic nie mówili, byli w stanie tylko patrzeć. Po chwili obiekt zmienił światło na seledynowe, zielone, niebieskie i w końcu na silnie pulsujące czerwone. Wtedy w zupełnej ciszy cygaro wyleciało z ogromną prędkością w górę. Patrol poszedł na polanę, ale nie znalazł żadnych śladów. Co typowe, meldunek został przyjęty bez odnotowania w raporcie. Potraktowano go jako ciekawostkę. […]

 

Pułkownik Ryszard Grundman przysyłał listy do Fundacji Nautilus. W jednym z ostatnich przed swoją śmiercią znajdował się fragment raportu o spotkaniu z UFO.



Warto przypomnieć także naszą rozmowę z pułkownikiem Ryszardem Grundmanem, która była została nagrana w 2012 roku przed domem, w którym spędził swoje ostatnie lata.

 Pułkownik Ryszard Grundman 20 kwietnia 2015 roku został pochowany na Wojskowych Powązkach w Warszawie.



     

Komentarze (0)
Nie ma jeszcze komentarzy do tej treści.
* Informujemy, iż treści zamieszczane w komentarzach, lub innych rubrykach, w których internauta może dodać swój wpis nie są stanowiskiem Fundacji Nautilus i nie stanowią one odzwierciedlenia naszych poglądów, upodobań bądź sympatii. Fundacja Nautilus nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczanych przez Użytkowników.

Nick / imię i nazwisko

Email

Treść komentarza:

Zabezpieczenie przeciw-spamowe

Ilość UFO na obrazie




* Publikując komentarz oświadczasz, iż zapoznałeś się oraz akceptujesz regulamin naszej strony.

poprzednie wiadomości:

Polska

Czw, 12 lip 2018 16:45

DWA OBIEKTY UFO O DYSKOIDALNYM KSZTAŁCIE - Relacja ze zdarzenia NOL -2017/06 -Grodzisk Wlkp

17.06.2017  w Grodzisku Wielkopolskim świadek zauważył dwa dyskoidalne obiekty unoszące się na niebie. Natychmiast wykonał zdjęcia, które prezentujemy w tym tekście. czytaj dalej

Pt, 29 cze 2018 12:38

CZYSTE NIEBO? NIEZUPEŁNIE! WYSTARCZY APARAT FOTOGRAFICZNY LUB KAMERA I ODROBINA CIERPLIWOŚCI

- Nad naszymi głowami przelatuje bardzo wiele obiektów UFO, których ludzkie oczy nie widzą! – takie zaskakujące zdanie wypowiedziała kiedyś bułgarska jasnowidząca Baba Wanga, która była niewidoma. Jej słowa potwierdzają relacje i materiały, które dostajemy na pocztę FN. Obiekty UFO są bardzo często widoczne jedynie dla aparatów cyfrowych lub kamer. czytaj dalej

Pon, 18 cze 2018 10:19

UFO NAD WARSZAWĄ 17 CZERWCA 2018? NA ZDJĘCIU WIDAĆ SZCZEGÓŁY NAPĘDU LATAJĄCEGO DYSKU

Nieprawdopodobnie ciekawe zdjęcie trafiło do naszego Projektu FOTO-LAB FN. Autor zdjęcia twierdzi, że 17 czerwca 2018 o godzinie 12:49 obiekt UFO przelatywał nad centrum Warszawy, a jemu ‘cudem’ udało się zrobić jedno zdjęcie, zanim latający dysk zniknął za budynkami. czytaj dalej

Pon, 11 cze 2018 09:12

RELACJA PILOTA HENRYKA BRONOWICKIEGO O SPOTKANIU Z UFO

13 lipca 1984 roku pilot Henryk Bronowicki miał wykonać lot TS-11 Iskrą w celu sprawdzenia samolotu. Tym razem jednak rutynowy lot zamienił się w nieprawdopodobnie ciekawy incydent z obiektem UFO. Za zgodą autora przedrukowujemy całą relację z książki 'Pilot Doświadczalny'. czytaj dalej

Wt, 5 cze 2018 08:54

OBIEKT UFO NAD STARTUJĄCYM HELIKOPTEREM ZATACZA WYRAŹNE… KOŁO!

Zwykły start helikoptera w Bytomiu. Nagle nad helikopterem pojawia się kulisty obiekt, który wykonuje błyskawiczny manewr i przelatuje nad startującą maszyną, po czym pojawia się ponownie „zataczając koło”. czytaj dalej

Czw, 24 maj 2018 11:52

PROJEKT ‘EMILCIN’ – KILKA WAŻNYCH SPRAW

Historia Bliskiego Spotkania z UFO w Emilcinie w 1978 roku jest niczym niekończąca się i fascynująca powieść – co chwila pojawiają się nowe elementy, które należy dołączyć do całości. I co najważniejsze – ta historia ma swój ciąg dalszy! czytaj dalej

zobacz archiwum...

  www.nautilus.org.pl    English version    Kanał RSS

Informacja dotycząca cookies: Ta strona wykorzystuje ciasteczka (cookies) w celu logowania i utrzymywania sesji Użytkownika. Jeśli już zapoznałeś się z tą informacją, kliknij tutaj, aby ją zamknąć.